kotletymielone1

Gdy zaczynałam przygodę ze zdrowym odżywianiem zaczęłam od tego, że wszędzie gdzie mogłam wprowadzałam jakieś ulepszenia. Było dużo zmian, ale działałam metodą małych kroków – czyli nie rewolucja na talerzu, ale ewolucja:)

Dzisiaj chcę Wam przedstawić przepis na smaczne i o niebo zdrowsze od pierwowzoru kotlety mielone z dodatkiem kaszy jaglanej!

To jeden z efektów takiej właśnie ewolucji w kuchni.

 

MIĘSNA (R)EWOLUCJA

 

Na wstępie chcę zaznaczyć, że obecnie  mięso nie za bardzo mi smakuje i jem je dość rzadko (nawet mój mąż, niegdyś pożeracz mięsnych rzeczy, woli zjeść coś innego niż mięso; dzieci jedzą dania mięsne w przedszkolu, ale też nie są to jakieś olbrzymie ilości).

Ale jeśli decyduję się na kotlety mielone, to zwykle występują one w ‘ulepszonej wersji’, o której będzie mowa poniżej (chyba że jesteśmy w gościach – wtedy zdajemy się na gust pani lub pana domu).

Ktoś może powiedzieć, że niejedzenie mięsa to kolejna moda. Nie zgodzę się z tym. Każdy ma prawo wyboru. Akurat zwykle najmniej kieruję się modą. Za to słucham tego, co podpowiada mi mój organizm.

I nie chodzi o to, że gdy podpowie mi, że mam zjeść tabliczkę czekolady, to posłucham tego głosu. To nie głos organizmu, ale głos nawyku lub uzależnienia. A prawdziwie zdrowe jedzenie nigdy nie uzależnia. Co nie znaczy, że nie daje przyjemności podczas jedzenia.

Im dłużej jadłam zdrowe rzeczy, tym mniejsza ochota mi przychodziła na mięso. Aż wreszcie praktycznie zniknęła. Mięso zaczęło mi dosłownie stawać w gardle i między zębami.

Mięso jest dla mnie ciężkie do strawienia, ba, nawet ciężkie do przegryzienia.

Nie czuję prawdziwej lekkości i sytości jednocześnie tuż po zjedzeniu mięsnego posiłku. A tak się czuję, gdy jem coś zdrowego i smacznego.

Świadomość, że mięso zwykle pochodzi z masowej produkcji, jest naszpikowane chemią a potem jeszcze jakimiś ulepszaczami, odbiera mi resztki przyjemności z jedzenia.

Tak, czasami jednak zdarza się, że postanowię zrobić coś z mięsa. Zwykle wtedy pada na kotlety mielone.

 

 

PRZEPIS NA KOTLETY MIELONE MADE BY KOCHANEDZIECI

 

Od razu przyznam, że coraz częściej robiąc coś wrzucam składniki na oko – trudno mi potem szczegółowo odtworzyć dany przepis. Podane niżej wielkości będą właśnie na oko. Przetestujcie różne proporcje i znajdzie te, które Wam najbardziej odpowiadają.

 

Składniki:

  • mięso mielone (ok. ½ – ¾ kg) – jak zawsze zachęcam Was do kupowania mięsa w sprawdzonym źródle – u nas idealnie się sprawdza świeże mięso kupowane w sprawdzonej budce na targu
  • ugotowana kasza jaglana – to mój główny tajny składnik – kaszy gotuję sporo (ok ¾ suchej kaszy) i dodaję jej nawet drugie tyle co mięsa – jeśli Wam zostanie trochę kaszy, to nie przejmujcie się, bo z pewnością będziecie mogli ją wykorzystać gdzie indziej!
  • 1 średnia cebula (może być czerwona, jeśli nie lubicie ostrego smaku cebuli)
  • 1 jajko – ale może być też bez jajka, bo kasza jaglana pięknie wiąże całość
  • garść natki pietruszki (ew. koperek) – to mój ‘must have’ w niemal każdym przepisie
  • ulubione przyprawy (sól himalajska lub inna, pieprz, kurkuma, curry, papryka słodka, oregano, bazylia, majeranek i co tam sobie jeszcze wymarzycie) – wszystkiego wrzucam po trochu (czyli ok. pół łyżeczki, ew. więcej – trzeba uważać na ostre przyprawy i nie dać ich zbyt dużo)
  • ew. ząbek czosnku (tak sobie o nim pomyślałam – akurat ja nie robiłam wersji z czosnkiem, ale jeśli ktoś lubi ostre smaki, to z pewnością mu przypadnie ten składnik do gustu)
  • olej do smażenia np. rzepakowy tłoczony na zimno lub oliwa z oliwek (kotlety można również upiec w piekarniku!)

 

Gotowe! Nie dodajemy żadnej bułki tartej (nie ma żadnej wartości odżywczej!), mąki, mleka z kartonu czy czegokolwiek innego.

 

Wykonanie:

  • Ugotować kaszę jaglaną – najpierw suchą kaszę podprażyć na suchej patelni, a potem zalać wrzątkiem i gotować pod uchylonym wiekiem na mniejszym ogniu przez 10-15 minut
  • Posiekać cebulkę na drobną kostkę, posiekać drobno natkę pietruszki, ew. zmiażdżyć czosnek
  • Do miski z mięsem mielonym wrzucić ugotowaną kaszę, posiekaną cebulkę, natkę i przyprawy (ew. dodać jajko) – całość dokładnie wymieszać
  • Formować w małe kotlety i smażyć na patelni, jeśli chcecie wypróbować jeszcze zdrowszą wersję, to możecie kotlety ułożyć na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem i piec w piekarniku, wtedy można do masy dodać odrobinę oleju (piec ok 40 minut w temp. 185 stopni)

 

Sugestie:

  • Jeśli wciąż kochacie standardowe kotlety mielone, to możecie nie od razu zapałać miłością do tych kotletów. Dlatego warto zaczynać od mniejszej ilości kaszy i stopniowo dodawać jej coraz więcej. Moje dzieciaki uwielbiają te kotlety.
  • To fajna okazja, aby w przepisie przemycać dzieciom zarówno kaszę jaglaną, jak i natkę pietruszki (tylko pamiętajcie, aby ją bardzo drobno posiekać)
  • Spróbujcie któregoś razu upiec kotlety. Ja dopiero ostatnio odkryłam ten sposób – mąż stwierdził, że kotlety są idealne. Ale podstawą jest też dobre ich doprawienie
  • I na koniec – nie bójcie się eksperymentować:) W najgorszym przypadku coś się nie uda, ale będziecie bogatsi o nowe doświadczenia!
  • Polecam serwować takie kotlety z ekstra porcją kaszy (jaglanej, gryczanej niepalonej) lub ryżem (naturalnym, czarnym czy innym) i oczywiście warzywami (prostą sałatką warzywną z sezonowych warzyw, ogórkiem kiszonym, ugotowanymi warzywami (brokuł, kalafior, czy fasolka szparagowa) czy utartą marchewką z jabłkiem)
  • Całość można posypać (tak jak na zdjęciu) zmielonym siemieniem lnianym lub/i polać olejem lnianym tłoczonym na zimno

 

Powodzenia i życzę smacznego! I koniecznie napiszcie, jak Wam smakowało!