Blog Kochane Dzieci

Wielka Piątka, czyli o najważniejszych sprzętach w naszej kuchni

sprzet

Dzisiaj będzie kilka słów o sprzętach kuchennych, których używamy w naszym domu do przyrządzania różnych dań, przekąsek i soków. Nazwałam je ‘wielką piątką’, bo to niezbędne pomoce w naszej kuchni, które potrafią wyczarować wspaniałe i zdrowe cuda. Do tego grona wcale nie należy piekarnik (też go używamy, ale raczej sporadycznie), czy toster lub mikrofalówka (tego ostatniego na szczęście nie zdążyliśmy się nawet dorobić przed zmianą naszych nawyków żywieniowych). Każde z tych narzędzi służy do innych celów i trudno w ich przypadku zastosować jakąś hierarchę ważności.

 

 

Zaczynając zatem w przypadkowej kolejności:

 

Szybkowar

Wiele się słyszy o tym, że podczas gotowania uciekają cenne witaminy i minerały z warzyw, a ich smak traci na wyrazistości. Aby temu zapobiec, jednocześnie przyspieszając cały proces gotowania i oszczędzając energię, można zastosować szybkowar. Jest to specjalny garnek, szczelnie zamknięty pokrywą. W szybkowarze potrawy gotują się znacznie szybciej niż w zwykłym garnku. Można w nim m.in. gotować warzywa, w tym rośliny strączkowe, różne rodzaje mięsa, ryby, czy nawet gotować całe zupy.

Muszę się przyznać, że nasz szybkowar był jednym z prezentów ślubnych i przeleżał wiele długich miesięcy, zanim został po raz pierwszy użyty. Od czego zaczęliśmy? Otóż gdy urodził się synek i zaczął jeść stałe pokarmy, zaczęliśmy w nim gotować różne warzywka dla niego. Oczywiście nie od razu, bo początkowo porcje dla dziecka były tak małe, że najmniejszy zwykły garnek wystarczał do ich ugotowania. Potem zaczęliśmy używać szybkowaru do gotowania mięsa – kroiliśmy je na małe porcje, z dodatkiem cebulki czy papryki, zalewaliśmy wodą i potem już wszystko samo się robiło. I to bardzo szybko. Efektem było coś na kształt gulaszu. Tego specjalnego garnka używamy również czasami do gotowania warzyw, które wymagają dłuższego gotowania niż przeciętna, na przykład buraczków.

Minusem tego sprzętu może być to, że podczas gotowania nie możemy na bieżąco monitorować miękkości warzyw, przez co musimy albo sprawdzać orientacyjne czasy gotowania poszczególnych potraw w instrukcji danego szybkowaru, albo robić to na tzw. ‘oko’, wykorzystując wcześniejsze doświadczenia. Jednak obecnie coraz rzadziej wykorzystujemy ten sprzęt, a honorowe miejsce zajął…

 

Garnek do gotowania na parze

Gdy zaczęliśmy patrzeć na to, co jemy i więcej o tym czytać, dowiedzieliśmy się o istnieniu wspaniałego ‘wynalazku’, jakim jest zwykły garnek ze specjalnym sitem i pokrywą. Początkowo rozważaliśmy zakup parowaru, który działa na podobnej zasadzie co taki garnek, ale jest od niego droższy i bardziej skomplikowany w budowie. Nie wiedzieliśmy, czy i jak będzie sprawdzał się w naszej kuchni parowar ani jaki jego wariant kupić, postanowiliśmy zatem zacząć od najzwyklejszego garnka. I do był strzał w dziesiątkę. Garnek do gotowania na parze w zupełności nam wystarcza i jak dotąd nie zamieniliśmy go na żaden inny sprzęt.

Jako pierwszy pojawił się w naszej kuchni mały i niepozorny garnek z pojedynczą wkładką z sitem. Kupiliśmy go za kilkanaście złotych w jakimś supermarkecie. Dopiero po dłuższym czasie dokupiliśmy drugi większy garnek, ale zwyczajnie po to, aby móc przyrządzić w nim jednorazowo więcej jedzenia. Nasz pierwszy garnek odgrywał kluczową rolę, gdy przyrządzaliśmy pierwsze stałe posiłki dla naszej córeczki. Spisuje się świetnie przy gotowaniu różnych warzyw (m.in. marchew, seler, pietruszka, por, brokuł, fasolka, brukselka, kalafior, jarmuż), czy ryb. Przeżył nawet kilka prób ‘podpalenia’ go, gdy potrawa gotowała się na tyle długo, że zupełnie wyparowała z niego woda. I to właściwie jest jedyna rzecz, na którą należy uważać przy jego korzystaniu. Chodzi o to, aby zawsze na dnie garnka było trochę wody, która gotując się wytwarza parę, która to przyrządza potrawę znajdującą się na sicie. Pilnowanie tego jest istotne przy gotowaniu warzyw, które wymagają nieco dłuższego czasu gotowania, jak chociażby fasolka szparagowa. Taki garnek spisuje się też świetnie na różnych wyjazdach, na których jest możliwość samodzielnego przyrządzania posiłków. Wbrew temu co mogłoby się wydawać, potrawy gotują się w nim naprawdę szybko.

 

Młynek do kawy

Nie pijemy z mężem kawy. I nigdy nie przypuszczałam, że w naszym domu zagości młynek do kawy. A jednak, nigdy nie należy mówić nigdy. Ale spokojnie, nie mielimy w nim kawy. Młynek, który stoi na naszym kuchennym blacie służy nam głównie do mielenia siemienia lnianego. Siemię lniane do malutkie nasionka lnu, które mają niezwykłą moc, dzięki zawartym w nim kwasom omega-3, czy różnym minerałom i witaminom. Związki zawarte w siemieniu łatwo się utleniają i dlatego warto siemię mielić tuż przed spożyciem. Do tego idealnie nadaje się młynek do kawy. Takie zmielone ziarenka dodajemy do gotowanych warzyw, zup, czy kanapek (oczywiście tych z dużą ilością warzyw i niewielką ilością chleba). Sporadycznie mielimy w młynku również inne rzeczy, takie jak chociażby ziarna słonecznika (w takiej postaci dawaliśmy je naszym dzieciom na początku, gdy trudno było im zjadać całe ziarenka), czy laskę wanilii lub cynamonu.

 

Wielofunkcyjny robot kuchenny

Już od dłuższego czasu jest to element wyposażenia naszej kuchni, chociaż jego przeznaczenie na przestrzeni lat ulegało zmianie. Na początku robot służył nam głównie do wyrabiania ciasta. Gdy pojawiły się dzieci, robot (dokładnie końcówka do blendowania) służył nam do miksowania na papkę wszelkich warzyw i owoców. Obecnie ta część służy nam między innymi do przygotowywania cudownie smacznej i słodkiej przekąski (nazywanej u nas w domu ‘słodką miksturą’). W skrócie, trzeba zmiksować ze sobą obrane i pokrojone na części dojrzałe awokado, dodać łyżkę miodu i łyżkę kakao naturalnego (wersja zdrowsza to łyżka karobu). Można oczywiście te wielkości zmieniać w zależności od własnych upodobań i smaku. I oczywiście najlepiej przygotować podwójną lub potrójną porcję, bo mikstura znika w ekspresowym tempie! Cała nasza rodzina ją uwielbia, jest lepsza niż najlepsza czekolada i o niebo od niej zdrowsza! Zwykle konsumujemy tę przekąskę z dodatkiem pokrojonego w kostkę owocu, najczęściej jest nim banan, a w sezonie letnim bywają nim owoce sezonowe.

Wykorzystujemy jeszcze inną część robota kuchennego, a jest nią inna wersja blendera, dostępna w postaci specjalnego pojemnika z ostrzem, do którego można wrzucić owoc czy warzywo i zrobić z nich pyszny koktajl. My robimy różne kompozycje takich koktajli, ale staram się, aby znalazły się w nim zarówno owoce, takie jak jabłko, gruszka, czy banan, jak również jakieś zielonolistne warzywa, takie jak liście sałaty, szpinaku, czy jarmużu. W połączeniu ze słodkimi i zdrowymi owocami, smakują wspaniale i trudno by było się doszukać w takim koktajlu ich smaku, gdyby nie jego zielona barwa. Można jeszcze dorzucić do tego kilka sztuk daktyli suszonych, aby osłodzić ową mieszankę. I obowiązkowo należy pamiętać o wrzuceniu do takiej mikstury awokado lub banana, dla uzyskania dobrej konsystencji. Można oczywiście wszystko rozcieńczyć nieco wodą lub dodać trochę jogurtu naturalnego.

 

Wyciskarka

Na koniec kilka słów o jednym z kluczowych sprzętów, czyli o wyciskarce. O tym sprzęcie można napisać bardzo dużo, ale dzisiaj będzie kilka słów tytułem wstępu. Wyciskarka, w przeciwieństwie do sokowirówki, jest urządzeniem wolnoobrotowym, które wykorzystuje do wyciśnięcia soku siłę miażdżenia, by potem wycisnąć z miażdżonych owoców i warzyw sok. Wałek ślimakowy, który pełni kluczową rolę w całym procesie (w zależności od ilości wałków, możemy mówić o wyciskarce jedno- lub dwuślimakowej), obraca się z prędkością, która nie dopuszcza do nagrzewania się wyciskanego soku. Zastosowana technologia pozwala na to, aby, w przeciwieństwie do użycia sokowirówki, wyciśnięty sok był znacznie bogatszy w enzymy, witaminy i składniki odżywcze.

W takiej wyciskarce można wycisnąć sok z naprawdę przeróżnych owoców i warzyw, począwszy od jabłek i marchwi, a skończywszy na zielonolistnych warzywach takich jak sałata zielona, szpinak czy jarmuż i natki pietruszki! Warto dbać o to, aby wyciskać sok nie tylko z samych owoców, ale tworzyć kompozycje owocowo-warzywne z dodatkiem zielonolistnych warzyw. Smak soku można ‘podkręcić’ dodając cytrynę, czy odrobinę imbiru.

Tak wyciskane soki to prawdziwa bomba witaminowa. Dają naszemu organizmowi to co najlepsze, budując jego odporność i dając mu zdrowie.Genialnie chłodzą w gorące dni. Osoba, która spróbuje takiego soku, raczej nie będzie chciała wrócić do soku z kartonu, który jest sokiem chyba tylko z samej nazwy. To też wspaniała alternatywa dla wszelkiej maści soczków dla dzieci, dosładzanych i takich, które są naprawdę marną atrapą soku wypitego tuż po zrobieniu.

Nasza wyciskarka jest uruchamiana niemal codziennie. To był spory wydatek, ale z perspektywy roku, od kiedy jej używamy, warta była każdej złotówki wydanej na ten sprzęt. Jeśli nie stać nas na taki wydatek, to można wyciskać na dobry początek sok w sokowirówce. Daje nam to gwarancję tego, że wiemy, co znajduje się w naszym soku, że nasz sok powstaje naprawdę z owoców, że jedynym użytym cukrem są w nim naturalne cukry zawarte w owocach i że pijemy sok tuż po jego zrobieniu, kiedy jest jeszcze pełen witamin i minerałów.

6 Komentarzy

  1. Właśnie zastanawiam się nad kupnem szybkowaru ale nie wiem jakiej pojemności wybrać. Chcę przygotowywać w nim min. zupy dla 3-4 osób.

    • kochanedzieci

      7 listopada 2014 at 00:14

      Witaj! Tak jak wspomniałam w tekście, nasz szybkowar był prezentem ślubnym, zatem nie mieliśmy wpływu na to, jaki to model i jaki duży będzie. Ale okazało się, że ten szybkowar w pełni zaspokaja nasze potrzeby. Ma on pojemność 4,5l, jednak należy pamiętać, że napełnia się go tylko do określonej wysokości. Gotujemy w nim rzeczy dla dwójki dorosłych i dwójki dzieci, ale nawet zakładając, że małe dziecko nie zje porcji dorosłego (chociaż w przypadku naszych dzieci nie wiem czy to słuszne stwierdzenie), to możemy w tym garnku przygotować jedzenie na dwa dni (czyli właśnie ok. 4-5 porcji). Oczywiście gdy przyrządzamy w nim mięso, to można go przygotować znaczenie więcej, bo zwyczajnie zajmuje mniej miejsca. W przypadku gotowanych warzyw sporo miejsca zajmuje woda i wtedy jest wypełniony po brzegi, czyli do tej granicznej linii. Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, chętnie pomogę! Pozdrawiam!

  2. Bardzo przydatny wpis, dziękuję. Część sprzętów też posiadam ale wyciskarka (pomimo dużego wydatku, fakt) BEZCENNA! :)

    • kochanedzieci

      15 listopada 2014 at 00:33

      Cieszę się, że informacje tu zawarte są dla kogoś przydatne:) Zgadzam się w 100% – wyciskarka, to (mówiąc językiem nowoczesnym) must have każdej osoby, która chce zadbać o kondycję swojego ciała i ducha!!!

  3. mi brakuje tylko wyciskarki, ale mam w planach zakup;)

    • kochanedzieci

      9 lipca 2015 at 23:25

      Polecam, naprawdę można robić wspaniałe soki:) najlepiej jak znajdzie się w nim dużo warzyw, w tym zielonolistnych, ale tak naprawdę każdy taki sok będzie o niebo zdrowszy i smaczniejszy niż najlepszy nawet sok kupiony w sklepie! można by się zdziwić, co można w takiej wyciskarce wycisnąć – natkę pietruszki, sałatę, buraczka czy szpinak! Trzeba uważać, żeby wyciskarka się nie zapychała przy niektórych produktach, ale wystarczy drobno je kroić i nie wrzucać wszystkiego w zbyt szybkim tempie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane