Blog Kochane Dzieci

Ty też możesz zostać czyimś Aniołem!

 

aniolek

Nigdy nie zapomnę tego piątkowego popołudnia i wieczoru.

To był wieczór, w którym nauczyłam się więcej o miłości niż w czasie 100 poprzednich wieczorów! I uwierzyłam, że Anioły naprawdę istnieją!

Ba, uznałam, że mogę być nawet jednym z nich! Każdy z nas może nim być!

 

Tego dnia mąż miał odebrać dzieci z przedszkola, a ja wyruszyłam do centrum miast na spotkanie. Zwykle w takiej sytuacji (gdy jadę komunikacją miejską) wrzucam jakąś ciekawą książkę do torebki, aby wykorzystać trochę darowanego mi wolnego czasu na ciekawą lekturę.

Gdy szykowałam się do wyjścia, myślałam jeszcze o zabraniu książki, ale potem jakoś wypadło mi to z głowy. Dopiero w autobusie zorientowałam się, że o książce zapomniałam. Dotychczas w takiej sytuacji zaczęłabym prawdopodobnie prowadzić dialog wewnętrzny ze sobą i myśleć, jaka to nieuważna jestem i jak właśnie straciłam okazję aby czegoś ciekawego się dowiedzieć.

Ale tym razem powiedziałam tym myślom stop. Zamiast tego pomyślałam, że może tak miało być. I wyobraziłam sobie, że na pewno uda mi się coś ciekawego kupić w jakiejś księgarni.

 

 

Przystanek ‘Księgarnia’

 

Jakie było moje zdziwienie, gdy drzwi kolejki otworzyły się dokładnie na wprost jakiejś księgarni. Miałam dosłownie 15 minut na to, aby na coś ciekawego zapolować. Zwykle nie kupuję książek w stacjonarnych księgarniach, ale wolę je zamówić przez Internet, aby kupić daną książkę po znacznie niższej cenie. Okazało się jednak, że to jest jakaś księgarnia z końcówkami książek z różnych miejsc, sprzedawanych w bardzo atrakcyjnych cenach.

Pomyślałam tylko, ze to znak i że muszę coś ciekawego teraz wybrać. Krążyłam między półkami, zerkając coraz bardziej nerwowo na zegarek i szukałam czegoś, co przykuje moją uwagę. Wreszcie mój wzrok padł na półkę z różnymi książkami o aniołach.

Zaczęłam je przeglądać i wybrałam tę o intrygującym tytule ‘Anioł na moim ramieniu’. Przeczytałam jeszcze szybko na komórce opinie o książce na portalu lubimyczytac.pl po czym stwierdziłam, że ją biorę. Cena 8,99 zł dodatkowo mnie zachęciła do zakupu. Najwyżej, nawet jak książka mnie nie zachwyci, nie będzie mi szkoda wydanych pieniędzy.

I tak stałam się właścicielką nowej książki. Zdążyłam jeszcze przeczytać jedną czy dwie strony i udałam się na wieczorne spotkanie.

 

 

Kobieta w autobusie

 

Spotkanie było bardzo udane i około godziny 22 stałam w centrum miasta czekając na autobus powrotny do domu. Rozważałam jeszcze inne sposoby powrotu, ale ponieważ przyjazd autobusu niemal idealnie zgrał się z moim przybyciem na przystanek, uznałam, że pojadę tym właśnie autobusem.

Wsiadłam, trzymając w ręku rozpoczętą właśnie książkę. Wybrałam miejsce poczwórne (dwa fotele po dwa miejsca ustawione przodem do siebie). Zerknęłam na kobietę, która siedziała od strony przejścia i zauważyłam, że jest pod wpływem alkoholu. Normalnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę dość późną porę, pewnie zdecydowałabym się jednak na inne miejsce.

Ale wtedy przez głowę przebiegła mi myśl, że muszę jednak usiąść właśnie tu, dokładnie przy tej kobiecie. Być może ta osoba potrzebuje bardzo mojej pomocy. Usiadłam od strony okna i oddałam się lekturze. W międzyczasie doszły jeszcze do mnie słowa kobiety siedzącej obok, która rozmawiała z kimś przez telefon. Użyła kilku przekleństw i ogólnie w jej głosie nie było słychać fajerwerków.

 

 

Rozmowa

 

Potem nagle kobieta odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie swoimi zmęczonymi i smutnymi oczami. Wypowiedziała mniej więcej te słowa ‘Co tam pani czyta? Może pani mi coś doradzi bo inaczej ja już nie wiem, czy dam radę…?’.

Wzięłam głęboki oddech i tak zaczęła się nasza rozmowa. Powiedziałam jej, że czytam książkę o aniołach, a ona zaczęła przytaczać różne strzępki informacji ze swojego życia. Przyznała, że jest pod wpływem alkoholu, ale jest jej naprawdę ciężko.

Dowiedziałam się, że ma dwóch dorosłych już synów i niespełna roczną wnuczkę, którą kocha nad życie. Pokazała mi jej zdjęcia w telefonie i pokazała mi nawet swój dowód (z tego wszystkiego zapomniałam zupełnie jak się nazywała). Opowiedziała o tym, że odeszła od męża i związała się z mężczyzną pochodzącym z innego kraju. Opowiedziała o radosnych chwilach z tym mężczyzną i o tym, że ją skrzywdził a ona straciła ich nienarodzone dziecko. Opowiedziała wreszcie o Tacie, który zmarł kilka miesięcy wcześniej i którego bardzo kochała. Opowiedziała, że pieniądze nie mają dla niej wielkiego znaczenia, chociaż czuje, że wiele bliskich jej osób kieruje się wyłącznie chęcią ich zdobycia.

Opowiadała mi o swoim bólu, bezradności, smutku i tęsknocie. Opowiedziała również o tym, jak bardzo kocha swoją wnuczkę, jak bardzo kochała ojca i jak wciąż bardzo mocno kocha mężczyznę, z którym już nie może być.

Starałam się dodać jej otuchy. W końcu czytałam książkę o aniołach! Mówiłam o tym, że zawsze jest i będzie kochana. Powiedziałam, że musi zadbać o siebie i swoje bezpieczeństwo. Że nikt nie ma jej prawa skrzywdzić, o ile na to nie pozwoli. Opowiedziałam o tym, że sama nie mam już Taty, ale również o tym, że miłość nigdy się nie kończy. Użyłam całych swoich sił, aby ją wesprzeć na duchu.

W międzyczasie, gdy kobieta wyglądała już naprawdę na pełną bólu, zaproponowałam, że mogę ją mocno przytulić. Zrobiłam to, a ona uścisnęła mnie mocno a potem spojrzała się na mnie i powiedziała ‘Dziękuję Pani bardzo!’. Potem jeszcze wyściskałyśmy się na do widzenia.

Musiało to wyglądać całkiem dziwnie z boku. Dwie obce sobie osoby, w tym jedna pod wpływem alkoholu, rozmawiające ze sobą i jeszcze się przytulające!

Ale przecież już dawno przestałam coś robić (albo czegoś nie robić!) tylko przez wzgląd na to, co inni o mnie pomyślą, więc czemu nie?:)

 

 

Spojrzeć na kogoś z miłością

 

Ja wiedziałam jedno. W życiu nie ma przypadków. Ta kobieta było w trudnym momencie swojego życia. A ja znalazłam się po to w tym autobusie, aby ją wesprzeć. Chociaż jestem zwykłym człowiekiem i sama popełniam masę błędów, to w tamtym miejscu byłam po to, aby stać się dla tej kobiety Aniołem.

Znalazłam się tam po to, aby dodać jej siły i powiedzieć, że nigdy nie zostaje sama i że życie ją kocha. Nie byłam tam po to, aby wytykać ją palcami myśląc pod nosem ‘co ta kobieta robi najlepszego’, chociaż pewnie czasami w podobnych sytuacjach tak właśnie myślałam o ludziach będących ‘pod wpływem’.

 

Dopiero w tamtej chwili zrozumiałam, co oznaczają słowa w najpiękniejszej książce o miłości, czyli Świętym Piśmie, o tym, ‘że Jezus spojrzał na kogoś z miłością’. Boża iskierka jest w każdym z nas, a ten boski kawałek mnie kazał mi odrzucić wszystkie chęci oceniania kogoś i po prostu spojrzeć na drugą osobę z miłością. Bez względu na to, co ta osoba by zrobiła i w jakim położeniu by się znajdowała.

Wiem już, że osoba, która przeżywa ciężkie chwile i czasami nawet robi głupstwa, to osoba, która czuje się nie dość kochana. I jeśli chcemy jej jakkolwiek pomóc, to przede wszystkim musimy się wyzbyć chęci oceniania. Musimy spojrzeć oczami osoby, która kocha, tak, jakbyśmy patrzyli na swoje kochane dziecko. Tylko wtedy możemy dać tej osobie linę, aby zaczęła piąć się w górę i wyjść z krainy rozpaczy i beznadziei.

 

Pamiętaj, Ty też możesz okazać się dla kogoś Aniołem! Pomyślmy o tym teraz, na kilkanaście dni przed Świętami, ale myślmy o tym również w inne dni w roku!

A jeśli czujesz się źle to pamiętaj, że Anioł może zostać zesłany również Tobie. Tylko musisz się dobrze rozejrzeć i zacząć bardziej ufać swojemu sercu…

 

 

PS Książka okazała się być cudowna. Oczywiście nie jest dla wszystkich. Zwłaszcza nie dla tych, którzy wszystko chcą wyjaśniać prawami fizyki i sprowadzać do kwestii przypadku. Ja już nie wierzę w przypadek. I choćby ktoś mnie uznał za osobę zacofaną pod tym względem, to nie zmienię zdania w tej kwestii. Zbyt dużo przeżyłam historii, których nie da się wyjaśnić rozumem, lecz jedynie sercem.

 

aniolek

2 Komentarze

  1. Bardzo fajny tekstDokładnie trzeba patrzeć na ludzi tak jak byśmy my chcieli zeby patrzyli na nas Chodź czasami trudno i ja nie ufam ludziom to staram sie szukać w nich tych dobrych stron,chodz czasami mi sie wydaje,ze zrobiłam sie antyspołeczna.i nie warto sie przejmować tym co mówią inni nawet jak sie śmieją trzeba robić swoje bo oni dalej beda w tym samym miejscu stać i sie śmiać a my będziemy spełnieni Pozdrawiam

    • Cześć Monia! Dzięki za podzielenie się swoją refleksją. Wiesz, ja już staram się oddzielać jedno od drugiego. Z jednej strony staram się widzieć w człowieku jego dobrą stronę (przyświeca mi zasada, że ludzie z natury są dobrzy!), a z drugiej strony gdy widzę, że ktoś coś mówi tylko dlatego żeby mówić i podciąć komuś skrzydła, to staram się odcinać od tych uwag. Tak, najłatwiej jest biadolić że jest źle i oczerniać innych (co widać po ‚hejcie’ w Internecie i nie tylko tam). Jeśli ktoś nie ma ochoty się rozwijać tylko chce się taplać w bagienku nienawiści, to jego sprawa. Ja już coraz rzadziej daję się w to wciągać. Chociaż z drugiej strony wiadomo – nie zawsze jest to proste, zwłaszcza gdy to osobą jest ktoś Ci bliski. Tak czy inaczej warto zawalczyć o siebie – to w końcu nasze życie i dla nas jest one warte całe 100%:) Pozdrawiam i życzę dużo mądrości i odwagi!:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane