owsiankazpomarancza_23-11

Dzisiaj chcę Wam zarekomendować wspaniałe danie według przepisu pani Beaty Pawlikowskiej. To danie idealne na rozpoczęcie dnia – jest sycące, smaczne a do tego bardzo zdrowe! To przepis na owsiankę jaglaną z truskawkami (poza sezonem z kawałkami pomarańczy).

 

 

 

Dzisiaj chcę Wam zarekomendować wspaniałe danie według przepisu pani Beaty Pawlikowskiej. Pochodzi ono z książki jej autorstwa zatytułowanej ‘Moje zdrowe przepisy’ (II tom z serii ‘W dżungli zdrowa’). To przepis na owsiankę jaglaną z truskawkami (poza sezonem z kawałkami pomarańczy).

W ogóle bardzo krótko tytułem wstępu – ostatnio miałam okazję zapoznać się z książkami pani Beaty i gorąco je wszystkim polecam! Są wprost przesycone pozytywną energią i kipią miłością do świata i ludzi. Pani Pawlikowska nie boi się opisywać swoich ciężkich doświadczeń życiowych. A robi to po to, aby pokazać, jak długą drogę przeszła ku zmianie swoich nawyków (żywieniowych, ale nie tylko), które zupełnie odmieniły jej życie. Teraz czuje się szczęśliwa i spełniona. Długo by o tym pisać, po prostu naprawdę gorąco polecam jej książki!

A tymczasem pozwolę sobie przytoczyć tu jeden z jej przepisów, który przetestowałam na sobie i całej rodzinie. To danie idealne na rozpoczęcie dnia – jest sycące, smaczne a do tego bardzo zdrowe! Cieszę się, że również nasze dzieci z chęcią je jedzą.

 

Najpierw pozwolę sobie wprost przytoczyć przepis z książki, a na koniec dodam kilka swoich uwag. Pani Pawlikowska pisze, że to jej ulubiony przepis śniadaniowy i że gotuje to danie codziennie przez cały rok.

 

Owsianka jaglana z truskawkami (poza sezonem – pomarańczami)

 

Składniki:

1 łyżka kaszy jaglanej

3 łyżki płatków owsianych

1 łyżka siemienia lnianego

Jedna truskawka (albo 1 plasterek pomarańczy ze skórką)

1 łyżka rodzynek

2 suszone daktyle

1 suszona figa

1 czubata łyżka pestek słonecznika

1 czubata łyżka pestek dyni

1 goździk

Odrobina imbiru (na czubek łyżeczki)

Ćwierć łyżeczki cynamonu

Ćwierć łyżeczki kurkumy

 

 

Jak przygotować danie:

 

Zagotuj trochę wody w małym garnku (ok. pół szklanki)

Dodaj opłukaną kaszę jaglaną, siemię lniane i cynamon

Wymieszaj, gotuj przez chwilę

 

Dodaj goździk, imbir i płatki owsiane

Wymieszaj, gotuj przez chwilę

Dolej trochę zimnej wody (mniej więcej 2-3 łyżki)

Wymieszaj, gotuj przez chwilę

 

Dodaj 1 truskawkę pociętą w plasterki (albo plasterek pomarańczy)

Wymieszaj, gotuj przez chwilę

 

Dodaj kurkumę i dolej tyle gorącej wody – tyle, żeby sięgała ok. 1,5cm powyżej kaszy

Wymieszaj, gotuj przez chwilę

 

Dodaj daktyle i figę pocięte w paski, rodzynki, nasiona dyni i słonecznika

 

Wymieszaj, gotuj bez przykrycia jeszcze przez ok. 20 minut aż całość zgęstnieje i wchłonie wodę.

Gotowe!

 

Moje wskazówki i uwagi ogólne

Wydawać by się mogło, że trudno coś takiego przygotować i zajmuje to dużo czasu, ale naprawdę wszystko robi się ‘samo’. Ja przygotowuję składniki na bieżąco i wrzucam kolejno do garnka. Jeśli jakiegoś składnika nie posiadam, to też nic się nie dzieje – lepiej przygotować takie danie ‘niekompletne’, niż czekać miesiącami, aż się będzie miało wszystkie składniki!

Ilości podane przez autorkę można nieco modyfikować według własnych upodobań – ja na przykład dodaję wszystkiego zawsze nieco więcej, bo powyższa porcja jest przewidziana na jedną lub dwie osoby (w zależności od apetytu jedzącego:) Lubię też zawsze sypnąć nieco więcej kaszy jaglanej, bo to skarbnica zdrowia, o czym już pisałam tutaj. Jeśli na przykład nie mam fig, to dodaję nieco więcej daktyli lub rodzynek (lub tylko jedno z nich jeśli nasze zapasy są zupełnie na wyczerpaniu).

Kolejność wrzucania składników nie jest tu przypadkowa, bo w swojej książcepani Pawlikowska kieruje się gotowaniem według kuchni pięciu przemian. Może o tym napiszę nieco więcej przy innej okazji, a teraz tylko wspomnę, że nie trzeba się na siłę kierować tym sposobem, ale takie gotowanie zwyczajnie powoduje, że potrawy są smaczniejsze i bardziej wyraziste w smaku.

Oczywiście polecam kupić cynamon cejloński, bo ma mniejszą zawartość kumaryny (ta spożywana w dużych ilościach może mieć negatywny wpływ na organizm) niż zwykły (sklepowy cynamon) i jest zdecydowanie lepszy w smaku i zapachu! Kupuję go w sklepie internetowym. Kupuję go w postaci nie zmielonej, ale laskach, bo nie ma to jak samemu go zmielić w zwykłym młynku do kawy (zawsze to co mielone na bieżąco będzie lepsze i zdrowsze niż już sproszkowana postać).

Po czym poznać, że mamy do czynienia z cynamonem cejlońskim? Laski nie będą puste w środku, ale będą mieć mniejsze zwoje, zwinięte w rulon. Cynamon ma wspaniałe właściwości. Jest źródłem błonnika, żelaza i wapnia, a dodatkowo działa grzybobójczo, antynowotworowo oraz obniża poziom złego cholesterolu, a także poprawia koncentrację i zmniejsza bóle stawów.

To danie je często cała nasza rodzina. Jeśli podaję je dzieciom, to staram się niektóre składniki kroić na mniejsze kawałki (np. rodzynki). Raczej też unikam dodawania goździków, bo ten kto nieopatrznie na nie natrafi może doznać niemiłego uczucia w ustach. Zawsze też kroję nieco więcej plastrów pomarańczy, skórki przed podaniem usuwam z potrawy, ale wcześniej je gotuję z całym daniem, dzięki czemu potrawa zyskuje dodatkowy ciekawy smak.

Czasami robię nieco więcej tego dania, aby podgrzać drugą część następnego dnia. Zwykłe podaję je rano, bo niesamowicie krzepi i syci organizm i daje wspaniałego kopa energetycznego na cały dzień.

 

Życzę owocnych eksperymentów i życzę wszystkim smacznego!