racuszki

 

Zacznę od tego, że uwielbiam naleśniki i wszelkie naleśniko-podobne wyroby.  To smak mojego dzieciństwa i przyznam, że raz na jakiś czas pozwalam sobie na szaleństwo zjedzenia typowego naleśnika – zrobionego z mleka i białej mąki – oczywiście naleśniki robi moja mama:) Ale kto ich nie lubi. Zwłaszcza nasze dzieci, które wprost uwielbiają wyroby mączne.

No właśnie,  niestety jest w tym wszystkim jedno ale. Jeśli dieta naszego dziecka opiera się głównie na daniach typu naleśniki, racuszki, knedelki, a brakuje w niej warzyw, kaszy, czy roślin strączkowych, to w długiej perspektywie rodzi się problem. Nasze dziecko może i jest najedzone, ale jego organizm nie jest odpowiednio odżywiony. Jeśli do tego dodać różne słodkie gotowe produkty ze sklepu, kolorowe napoje, białe bułeczki, różne pseudo-owocowe serki, żółty ser i wędlinę, to naprawdę nie dziwmy się, że nasze dziecko co chwila choruje.

 

No dobrze, ale jak wybrnąć z tego, że nasze dziecko domaga się racuszka (a może i też nasz żołądek:), a my chcielibyśmy mu podać coś zdrowego?

Z pomocą może przyjść mój sprawdzony przepis na pyszne racuszki-placuszki:) Przepis bazuje na różnych przepisach znalezionych w sieci, ale został przeze mnie jeszcze nieco zmodyfikowany. Dodam od razu, że te racuszki nie zawierają w sobie ani gramy mąki pszennej, czy mleka. Przyznam też, że nie trzymam się tu ścisłych reguł ile czego, ale po prostu idę na żywioł. Za każdym razem wychodzą mi trochę inne placki, ale zawsze są bardzo smaczne i znikają tuż po zdjęciu ich z patelni:)

 

 

Przepis na racuszki-placuszki, które polubi i dziecko i dorosły

 

Składniki:

  • 2 jajka od szczęśliwej kury (takiej, która widzi słońce i zieloną trawę)
  • ok. 200 g jogurtu naturalnego (ja wybieram taki, który ma swoim składzie łacińską nazwę bakterii w nim zawartych) – tak naprawdę tego jogurtu dodaję zawsze ‘na oko’
  • opcjonalnie 1 łyżka ksylitolu – w kuchni nie używam białego cukru, ale właśnie jego zdrowy zamiennik, czyli ksylitol
  • 1,5 szklanki maki jaglanej lub gryczanej (lub nawet ryżowej jeśli taką macie) – może być też połączenie ich obu – możecie je kupić on line lub  na dobrze zaopatrzonym stoisku na targu czy bazarku
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej – zamiast proszku do pieczenia – soda świetnie się tu sprawdza, nadając puszystość
  • 2 lub 3 kwaśne jabłka starte na tarce o grubych oczkach (wg mnie najlepsze są właśnie te kwaśne jabłka typu szara reneta)
  • Olej kokosowy do smażenia – kupuję go on line, można też go dostać w supermarkecie (ew. może być inny dobry olej, np. rzepakowy tłoczony na zimno)

 

 

Przygotowanie:

Do miski wbijam dwa całe jaja i miksuję przez jakiś czas.

Dolewam jogurt naturalny oraz ksylitol. Miksuję.

Dodaję mąkę i sodę i miksuję dalej, aż do uzyskania jednolitej dość gęstej masy (jeśli jest za rzadka można dodać trochę więcej mąki z przepisu).

Do mieszanki dodaję utarte jabłka i wszystko dokładnie mieszam łyżką.

Na patelni rozgrzewam olej i łyżką nakładam niewielkie placuszki. Smażę je po obu stronach do momentu, aż będą rumiane. Dobrze jest rozgrzać porządnie olej, aby nie wsiąkał za bardzo w placuszki podczas smażenia. Nadmiaru oleju pozbywam się, kładąc swoje placuszki-racuszki na papierowym ręczniku.

 

 

Tak przygotowane racuszki serwuję razem z:

  • owocami, które akurat mam pod ręką,
  • bitą śmietaną – nie tą gotową, ale samodzielnie robioną – ze śmietany min. 30% lub z prawdziwej gęstej śmietany od rolnika jeśli mam taką możliwość,
  • cynamonem – najlepiej tym cejlońskim (laski takiego cynamonu są pełne w środku, a nie są to rurki z pustym środkiem), kupuję go przez Internet i mielę w zwykłym młynku do kawy (tego młynka używam m.in. do mielenia ziaren siemienia lnianego, cynamonu i innych przypraw)

 

 

Życzę wszystkim smacznego!