ciasto-dyniowe

 

Miał być kolejny film z cyklu ‚Zdrowe posiłki od kuchni’, a będzie tym razem wpis.  Zaraz napiszę dlaczego!

W zeszłym tygodniu wysłałam do tych z Was, którzy zapisali się do mojego newslettera informację, że będę robić mały kulinarny eksperyment!

Eksperyment został przeprowadzony. A ponieważ nie do końca się powiódł, postanowiłam nie wrzucać nagrania z tego eksperymentu. Szanuję Wasz czas i nie chcę, abyście w swojej kuchni robili coś, co może Wam nie smakować i do czego sama nie jestem do końca przekonana.

Mam dla Was jednak słodką alternatywę, czyli przepis na ciasto z dodatkiem puree z dyni i zaskakującym kremem z daktyli!

 

Ale od początku

 

Postanowiłam upiec zupełnie nowe ciacho z zupełnie nowej dla mnie strony – przepis na to ciasto znajduje się tutaj.

Jestem już po pierwszej konsumpcji. Ciasto mi smakuje i uważam, że przepis ma potencjał, ale jest na tyle specyficzne, że nie wiem, czy będzie Wam smakować. Zwłaszcza osobom, które do tej pory jadły słodkie i pulchne ciasta wyrabiane z białej mąki.

Mi nie przeszkadza, że np. ciasto nie jest bardzo słodkie (takie ciasta nawet wolę!), czy nie jest wysokie.

W pewnym sensie eksperyment uważam jednak za udany, m.in. dlatego, że wiem już jak zrobić w domowym zaciszu przyprawę do piernika:)

Być może moje umiejętności ‘cukiernicze’ nie są jeszcze na tyle dobre, aby każde ciasto mi się udało. Niestety ciasto wyszło mi również mokre w środku.

 

Chcę dać Wam jednak coś w zamian, abyście nie zostali ‚z niczym’ przed Sylwestrem:)

Na Święta piekłam jednak ciasto, które szalenie mi smakowało (chociaż też nie jest to do końca taki ‘typowy’ słodki wypiek).

Co to za ciasto?

 

 

CIASTO DYNIOWE Z KREMEM Z DAKTYLI

autorstwa Marty Dymek – pochodzi z jej książki pt. ‘Jadłonomia’

 

Potrzebne składniki:

  • 1 szklanka mąki pszennej razowe
  • ¾ szklanki mąki pszennej
  • ½ szklanki cukru (ja użyłam ksylitolu, w oryginalnym przepisie jest ¾ szklanki brązowego cukru, ale ja wolę mniej słodkie ciasto)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • ¼ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • ¼ łyżeczki imbiru
  • ¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
  • Szczypta soli
  • 1 szklanka puree z dyni (to nie takie trudne – wystarczy umyć dynię i przekroić ją na pół, po czym piec na blaszce wyłożonej papierem w temp. 220 stopni przez ok. godzinę – musi być mocno spieczona i bardzo miękka – wtedy dynię oczyszczamy z pestek i obieramy, po czym blendujemy mikserem na gładki krem)
  • ½ szklanki delikatnego oleju (może być słonecznikowy albo rzepakowy)
  • 1/3 szklanki mleka roślinnego (najłatwiej zrobić mleko owsiane – należy wlać wodę, wsypać do niej kilka łyżek płatków owsianych i mocno zmiksować – potem odsączyć wióra i pozostały biały płyn to właśnie mleko)

Krem z daktyli

  • ½ szklanki daktyli
  • 3-4 łyżki mleka roślinnego (może być wspomniane owsiane)
  • 3 łyżki kakao
  • Sól

 

Wykonanie:

  • Wymieszać w jednej misce wszystkie suche składniki, a w drugiej wszystkie mokre
  • Mokre składniki wrzucić do suchych i dokładnie wymieszać. Przełożyć ciasto do keksówki wyłożonej papierem i piec przez ok. 45-60 min w temperaturze 175 stopni
  • W międzyczasie daktyle zalać wodą i odstawić na kilkanaście minut – potem odcedzić, dodać pozostałe składniki kremu i zmiksować na gładką masę
  • Upieczone ciasto ostudzić, wyjąć z keksówki i posmarować kremem

 

PS Wciąż się uczę, jak zrobić ciasto, zwłaszcza takie nie do końca ‘typowe’, które będzie w pełni ‘suche’ w środku po upieczeniu. Ciasto z dyni wyszło mi również miejscami trochę ‘mokre’, chociaż w smaku niczego mu nie brakuje. Nie wiem czy to kwestia ilości mąki, odpowiedniej ilości sody, czy może odpowiedniego rodzaju oleju? Brzuch po nim nie bolał więc uznaję, że się upiekło, chociaż nie idealnie:) Jeśli macie jakieś swoje sposoby na pozbycie się tego problemu przy pieczeniu, to chętnie o nich przeczytam!

Z drugiej strony przyznaję, że naprawdę rzadko piekę ciasta. Na co dzień wystarczają mi owoce, owoce suszone, nasze racuszki placuszki, słodkie soki czy chociażby gorzka czekolada. Chwilo też mam dosyć słodkich rzeczy (ach te Święta:)  ale myślę, że za jakiś czas znowu powrócę do sztuki wypiekania ciast:)