obrączkam

 

Mój mąż mnie wczoraj rozczulił.

Zgubił obrączkę. Oczywiście nie rozczulił mnie sam fakt jej zgubienia, ale to, co miało miejsce potem.

Nadal nie do końca wiadomo, co się z nią stało – poszukiwania trwają.

 

 

Mąż jest spokojnym i poukładanym człowiekiem, który wszystko planuje i załatwia od razu wszystkie sprawy, które tego załatwienia potrzebują. W tym temacie jest moim niedoścignionym wzorem.

No właśnie, teraz czyni pewnie sobie wyrzuty, że nie zrobił tej jednej palącej kwestii – nie zmniejszył swojej obrączki.

Czy ją zdjął tym razem, czy może sama zsunęła mu się z palca – tego dalej nie wiemy. Wiemy tylko, że nie ma jej ani na palcu, ani w żadnym innym widocznym miejscu, gdzie mogłaby zostać położona.

 

 

Mój mąż, zawsze opanowany i gotowy do działania, jak tylko się zorientował, że nie ma na palcu obrączki, rozpoczął poszukiwania.

Porzucił wszystkie inne plany, chcąc jak najszybciej znaleźć ten niewątpliwie ważny kawałek złota. W tym przypadku rzeczywiście ważne było to, co się świeciło.

Przeszukał dom, przeszukał ogródek, przeszukał samochód. Dzisiaj rano postanowił nawet przeszukać wielki kontener ze śmieciami.

 

 

Nie wiem, czy obrączka się znajdzie. Wariantów jest kilka.

Albo my ją znajdziemy – wcześniej lub później, albo ktoś ją znajdzie – przygarnie albo postanowi odnaleźć właściciela (w czasach fb nie jest to chyba takie trudne, zwłaszcza że obrączka ma charakterystyczny grawer), albo nikt jej nie znajdzie i pochłonie ją ziemia.

Każdy wariant jest w tej chwili tak samo prawdopodobny.

 

 

Mąż, wyznający zasadę, że można zrobić wszystko przy odrobinie chęci, chyba pierwszy raz od wielu miesięcy lub nawet lat się podłamał.

Nie wiem, co dokładnie siedzi w jego głowie, bo jak wiadomo kobiecie często trudno się tam dostać.

Ale wczoraj zaszył się pod kocem i widziałam tylko jego czerwone oczy.

 

 

No więc tak jak napisałam, mój mąż mnie rozczulił. I to bardzo.

Wczoraj pokazał, jak wiele znaczę dla niego nie tylko ja, ale nawet ta zwykła-niezwykła obrączka, ten kawałek stopionego złota, która symbolizuje nasz związek – trwanie w nim i złożoną sobie przysięgę.

Jakie to ważne w czasach, gdy przysięga małżeńska czasami tak mało znaczy. Zdarza się, że człowiek nie tylko świadomie zdejmuje obrączkę z palca, ale i lekką ręką przekreśla całe swoje małżeństwo, mówiąc że to była pomyłka. Czasami spisuje na straty całą swoją rodzinę,  rodzinę, w której są również dzieci.

Jakie to ważne w czasach, w których słyszy się, że mężczyźni czasami celowo zdejmują w niektórych sytuacjach obrączkę, aby być łakomym kąskiem dla innych kobiet. O zgrozo, czasami słyszę, że ta obrączka właśnie działa na kobiety jak wabik – mówi, że ten egzemplarz został gruntownie sprawdzony i jest w porządku.

Jakie to ważne w czasach, w których małżeństwo i rodzina jawią się jako przeszkoda w realizowaniu własnych celów i stawianiu siebie zawsze w centrum wszystkiego.

Jakie to ważne w czasach, w których zdarza się, że małżonkowie mówią do siebie ‘stary’ czy ‘stara’, przestają się kochać, szanować i być sobie wierni – gdy wzajemnie się oszukują i prowadzą cichą wojnę podjazdową.

 

 

Niedługo minie sześć lat, odkąd założyliśmy ślubne obrączki w kościele. Sześć lat wypełnionych szczęściem, ale i trudami dnia codziennego.

Obrączki chwilowo nie ma, ale nasza miłość trwa i ma się dobrze.

Coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że rzeczy materialne, choć ważne i pomagające w życiu, nie są kluczem do szczęścia. Kluczem są zdrowe relacje, przepełnione miłością.

 

 

Przeczytałam ostatnio, że jeśli masz coś, czego byś nie oddał za żadne skarby świata, to jesteś naprawdę bogatym człowiekiem.

Gdybym była kiedyś postawiona przed wyborem, czego się mam pozbyć by żyć, to wiem czego bym nigdy nie oddała.

Miłości.

 

 

Czasami w życiu popełnia się głupie błędy, które w konsekwencji nas coś kosztują.

Jednak te błędy okazują się być potem niczym innym niż tylko lekcją. I wiemy, że były nam bardzo potrzebne.

Oby te lekcje kazały nam płacić tylko w rzeczach, a nie ludziach i relacjach między nimi.

 

 

PS Drogi Mężu, dziękuję Ci, że jesteś. Dziękuję Ci za wszystko, co mi dajesz każdego dnia. Dziękuję Ci za to, że prowokujesz mnie do dawania od siebie wciąż więcej. Dziękuję Ci, że przy Tobie staję się lepszym człowiekiem.

PS2 Mam nadzieję, że nasze małżeństwo będzie trwać i zaprowadzi nas oboje do świętości. Świętości rozumianej nie jako aureola nad głową i życie, które każe się wyzbyć wszelkich przyjemności ziemskich. Świętości rozumianej jako życie w taki sposób, aby to naczynie wypełnione miłością, które jest w nas, stawało się każdego dnia coraz większe.

PS3 Jeśli ktoś kiedyś znajdzie męską obrączkę, to niech da znać:)