Blog Kochane Dzieci

Jak wreszcie znaleźć czas na zdrowe gotowanie?

szpinak

 

Myślisz sobie ‘tak, chciałabym zdrowo gotować, ale’… Zaraz potem stwierdzasz, że to jednak nie dla Ciebie, że to niemożliwe, że nie masz czasu, że nie umiesz, że nikt tego nie zje, że i tak prędzej czy później wrócisz do starych nawyków.

Więc trwasz w tym co jest i niewiele się zmienia. No może poza tym, że nieśmiało czytasz takie blogi jak ten, czy przeglądasz strony ze zdrowymi przepisami.

 

Czy jest jednak jakiś sposób, żeby zacząć?

Jest!

Ale niestety samo się nie zrobi. Nie ma takiej opcji.

Ale jest dobra wiadomość! Od ponad już trzech lat zgłębiam tą tajemną wiedzę dotyczącą zdrowego odżywiania (i zdrowego życia!) i w tym czasie poznałam kilka kluczowych czynników, które mogą spowodować, że zdrowe gotowanie stanie się faktem.

 

Dzisiaj zdradzę Wam 6 wypracowanych i przetestowanych przez siebie sposobów na to, aby wreszcie znaleźć czas na zdrowe gotowanie i co więcej zacząć zdrowo jeść!

 

 

  1. WYRZUĆ ROZPRASZACZE ZE SWOJEGO ŻYCIA!

 

Jeśli powtarzasz w kółko, że kto jak kto, ale Ty nie masz czasu na gotowanie, to odpowiedź sobie (ale tak szczerze!) na proste pytania:

  • Ile czasu każdego dnia spędzam przed telewizorem?
  • Ile czasu spędzam na buszowaniu po sieci, w celu szukania… no właśnie czego?
  • Ile czasu spędzam na bezproduktywnych rozmowach – z innymi, a nawet sama ze sobą?

 

A teraz zastanów się, czy którakolwiek z tych rzeczy polepsza komfort Twojego życia? Jeśli tak, to ją zostaw, jeśli nie, to eliminuj ją do niezbędnego minimum.

Skąd wiem, że to pożeracze czasu, którego nigdy nie odzyskasz i który nie pracuje dla Ciebie? Kiedyś godzinami siedziałam przed telewizorem i buszowałam w Internecie w poszukiwaniu szczęścia.

Dzisiaj praktycznie nie oglądam telewizji – nie mam na to czasu i zwyczajnie nie chcę się karmić tą mizerną jakością (przepychanki polityczne, seriale, reality show czy te dziwne pseudo-realistyczne opowiastki o ludzkich dramatach). Jedyne, co mi ona daje to chaos i cały stos negatywnych emocji. Nawet praktycznie przestałam oglądać wiadomości, które kiedyś też nałogowo oglądałam całymi godzinami (przecież musiałam usłyszeć każdy komentarz opisujący daną sprawę).

Czasami czuję się głupio, bo nie dowiedziałam się odpowiednio wcześnie, co się wydarzyło (kto się z kim pokłócił, na jaki pomysł wpadł jakiś polityk, czy gdzie wybuchła bomba), ale wiecie co – podsumowując zyski i straty czuję, że jednak jestem na plusie.

 

 

  1. ZAJMIJ SIĘ WŁASNYM ŻYCIEM!

 

Trochę się to łączy z poprzednim punktem, ale chodzi trochę o coś innego. Narzekamy, że nie mamy czasu, że żyjemy w ciągłym pośpiechu, że…

To ja chcę Wam zadać pytanie:

  • Ile czasu każdego dnia poświęcasz na podglądanie życia innych ludzi (wpis o tym znajdziesz tutaj)?
  • Jak dużo czasu i energii zajmuje Ci sprawdzanie, co u kogo słychać (kto jaką sweet focię zrobił, gdzie był na wakacjach, jak wyglądał strój koleżanki itp.)?
  • Ile czasu poświęcasz, aby być na bieżąco z życiem gwiazd i gwiazdeczek (portale plotkarskie, gazety plotkarskie, programy plotkarskie)?

 

Wiesz co jest w tym najśmieszniejsze? Robiąc to śmiejesz się do siebie w duchu, że ten ktoś przez Ciebie oglądany popełnił jakąś gafę, że głupio coś skomentował, że jest taki czy owaki. A tak naprawdę to powinieneś użalać się nad sobą – że absolutnie poza stratą cennego czasu i energii nic Ci to nie dało – a jednocześnie wypchałeś czyjś portfel (bo wzrosły czyjeś słupki oglądalności, a to jeśli jeszcze nie wiesz, napędza niemal każdy biznes).

Też kiedyś robiłam takie dziwne rzeczy. Nie wstydzę się tego, bo widocznie musiałam przejść przez ten etap, ale szczęśliwie już z tego wyrosłam. Oczywiście, czasami tracę cenny czas na głupoty, ale robię to z pełną świadomością, że tak robię!

 

 

  1. OKREŚL JASNO WŁASNE PRIORYTETY

 

Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie. To normalne, że dla każdego z nas ważne jest coś innego. To coś może się też zmieniać w czasie.

Zastanów się, do czego w życiu dążysz? Co jest dla Ciebie w życiu na tyle ważne, że wiesz, że choćby nie wiem co, to znajdziesz na to czas?

Jeśli ważne jest dla Ciebie Twoje zdrowie, zdrowie Twoich dzieci i zdrowie Twojej Rodziny, to nie ma opcji, że nie będzie w Twoim grafiku czasu na zrobienie porządnego obiadu.

Jeśli cenisz sobie czas z bliskimi, to nie ma opcji, że nie usiądziecie razem do kolacji, nie zjecie razem posiłku i nie porozmawiacie o tym, co u Was. Nie ma opcji, że będziecie to robić przy gadającym telewizorze, z palcem na swoim smartfonie.

Ups, tak, ta prawda trochę boli i uwiera, mnie czasami również. Ale wtedy sobie mówię ‘heloł, co ja właściwie robię?’

 

 

  1. ZNAJDŹ W SOBIE MOTYWACJĘ

 

Nie wiem, jak bym skończyła, gdyby nie moje dzieci. Nie wiem, jak wyglądałoby moje zdrowie, gdyby nie fakt cukrzycy ciążowej w drugiej ciąży. I nawet wolę o tym nie myśleć.

U mnie wszystko się zaczęło od Tej pozornie niewinnej informacji, że oto muszę zadbać o zdrowie dziecka. Że muszę zadbać o własne zdrowie, jeśli nie chcę skończyć ponownie pod nożem (wycięto mi prawie jeden płat tarczycy z powodu woli guzowatych tarczycy).

Ktoś może pomyśleć, że to normalne, że każdemu coś strzyka, rusza się, psuje się i niedomaga. Ja już wiem, że nie musi tak być.

Świadomość, że moje dzieci, ja i cała rodzina możemy być zdrowi, pełni sił i zapału, aby realizować własne pomysły na życie, jest dla mnie ogromną motywacją, aby każdego dnia sięgać po zdrowe rzeczy i dwa razy się zastanowić, zanim sięgnę po te mniej zdrowe.

Daje mi to motywację, aby nie pójść na łatwiznę i nie kupić gotowego dania ze sklepu, tylko zakasać rękawy i przyrządzić coś w kuchni.

Ty musisz znaleźć swoją motywację do działania. Powodzenia!

 

 

  1. MINIMALIZUJ OCZEKIWANIA

 

Gdybym miała opisać to, co działo się przez ostatnie 3 lata, to byłaby to krzywa rosnąca z różnymi górkami po drodze. Czasami zdarzało mi się siedzieć niemal cały dzień w kuchni i coś pichcić. Wiem, że było mi to potrzebne do zrozumienia kilku rzeczy.

Ale teraz staram się minimalizować swoje oczekiwania. Już wiem, że nie każdego dnia muszę przygotować wykwintne danie. Oczywiście mogę to zrobić, pod warunkiem, że mam na to ochotę lub czas (lub motywację).

Ale jeśli nie mam ochoty, aby zbyt dużo czasu spędzić w kuchni (mam też na to coraz mniej czasu), to uczę się czerpać przyjemność z prostych rzeczy.

Już wiem, że nie tylko mocno doprawiony kotlet czy hamburger może mieć obłędny smak (teraz mi to nawet nie smakuje). Gdy oczyściłam kubki smakowe z tych wszystkich świństw i na nowo zaczęłam odkrywać smak prostych potraw, potrafię naprawdę cieszyć się jak dziecko z odpowiednio doprawionej kaszy czy warzyw gotowanych na parze z odrobiną twardego sera.

Tak, czasami gdy nie dajemy rady z czymś skomplikowanym, to możemy zacząć odkrywać urok czegoś prostego. Jedzenia też wpisuje się w tą zasadę. Ale żeby poczuć smak prostych potraw, trzeba zrobić sobie kilkutygodniowy czy kilkumiesięczny detoks. A potem jest już z górki:)

 

 

  1.  JEDZENIE JAKO POŻYWIENIE A NIE JEDYNA PRZYJEMNOŚĆ

 

I jeszcze jedna dobra rada na koniec. Sama wciąż odrabiam tę lekcję. Od kiedy bowiem mamy wszystkiego więcej, niż jesteśmy w stanie skonsumować (popatrzmy na te uginające się półki sklepowe) i od kiedy reklamy wyprały nasze mózgi z myślenia (wpis o tym tutaj), to zaczęliśmy traktować jedzenie jako wynagrodzenie za nasze wszystkie trudy i stres.

Wracamy zmęczeni po pracy i jedyne o czym marzymy, to miękka kanapa i ten baton, który kupiliśmy po drodze do domu. Nikt nawet nie pomyśli, jak nam to szkodzi (przecież reklama nam mówi, że to ‘prawdziwy smak przyjemności’) i że może warto by coś samemu dobrego zrobić.

Ale nawet nie mamy na to siły – to samonapędzające się koło. Nie mamy siły, ponieważ jemy tak a nie inaczej – takie jedzenie nie ma prawa dać nam siły, a jedynie utrzymuje nas lepiej lub gorzej przy życiu!

Chcę być dobrze zrozumiana – jedzenie ma nam sprawiać przyjemność, bo sam proces jedzenia jest już przyjemny, ale nie może to być jedyna przyjemność jaką mamy  w życiu i nie za cenę własnego zdrowia!

 

I jeszcze jedno pytanie na koniec:

JAK ROZMAWIASZ ZE SWOIM CIAŁEM?

 

Mamy trudną lekcję do odrobienia. Warto, abyśmy się nauczyli rozmawiać ze sobą i swoim ciałem w ten oto sposób:

‘Hej, mój organizmie, czuję, że jesteś głodny. Tak, zaraz Ci coś dobrego przygotuję. Tak, wiem, potrzebujesz niewiele, wystarczy trochę warzyw i kasza. Tak, wiem, że to od naszego Stwórcy i on w tych produktach zawarł to co najlepsze dla Ciebie. Wiem, że tak jest, bo wiem, jak sprawnie działasz po takim jedzeniu. Tak, wiem, że w sklepie wciąż mnie kuszą tymi kolorowymi opakowaniami, ale ponieważ jesteś dla mnie ważny, to oszczędzę Ci tego. Wiem, że kiepsko się czujesz po tej wybuchowej dawce cukru i dziwnych składnikach ‘E’. Tak, nie jest łatwo, gdy wszystko naokoło kusi, ale wybieram Ciebie, a nie chwilową przyjemność, po której oboje cierpimy. Ale wiesz, jeśli masz ochotę na coś słodkiego, to zaraz Ci przygotuję jakieś świeże owoce, albo moją ulubioną porcję suszonych owoców, a w niedzielę zrobię domowej roboty ciasto. Dziękuję Ci za to, że dzięki Tobie mogę zrobić w ciągu dnia tyle fajnych rzeczy. Że tak sprawnie działa moje ciało i mój mózg. Aha, tak, wiem, że do życia potrzebujesz jeszcze powietrza i słońca – jutro jest sobota i dlatego wybierzemy się razem na spacer. A dzisiaj idź już spać, aby zregenerować siły na kolejny dzień. Dobranoc, ja też Cię kocham:*’

 

Ale zamiast tego nasz organizm słyszy mniej więcej coś takiego:

 

‘Hej, co, znowu mi odmawiasz posłuszeństwa? Co jest z Tobą nie tak? Dlaczego znowu mi robisz to co w zeszłym miesiącu – leje mi się z nosa, a płuca już prawie wyplułem. Co, znowu Ci się nie podoba ta pizza i czekolada? A co w tym jest złego? Hej, w ogóle dlaczego mi tak podskakujesz. Stul pysk, bo przecież masz mi służyć. A to, że czasami sobie zjem takie rzeczy, to co to wielkiego? A ten papierosik i piwko – hej, przecież mi też się coś od życia należy? Przecież tak haruję cały dzień, jeszcze te dzieci wciąż płaczą i czegoś ode mnie chcą. Hej, wrzuć na luz, przecież wszyscy tak teraz robią. Że co, że mam Ci coś ugotować? A kim ja jestem, żeby tak robić? Ja co najwyżej mogę iść do knajpy, bo od gotowania to są kucharki. Z resztą nie po to się tyle uczyłem, żeby siedzieć przy garach? Co, chcesz iść spać? A moje gry, moje filmy? Jestem wyzwolonym człowiekiem i chcę mieć wszystko, co tylko jest dzisiaj dostępne. A że możliwości jest cała masa i czasu coraz mniej – to nie mój problem. I co Ty jeszcze tam sobie gadasz? Że klima Ci nie pasuje? Musisz się do tego przyzwyczaić. Kiedyś to można było siedzieć na łące na słońcu i paść krowy, ale dzisiaj, dzisiaj są zupełnie inne czasy. A zresztą, jak Ci się coś nie podoba, to zaraz biorę tabletkę i cały ból zniknie. Dobrze, że mamy takich wspaniałych lekarzy i takie wspaniałe firmy farmaceutyczne – jeśli coś z Tobą jest nie tak, to już oni Cię wyleczą!’

 

Mam nadzieję, że wskazówki Wam się podobają. Jeśli tak, to koniecznie dajcie mi o tym znać w komentarzu pod wpisem. Jeśli któraś wydaje Wam się szczególnie pomocna, to też mi dajcie znać, może napiszę o niej w przyszłości coś więcej.

Jeśli macie inne sposoby na to, aby wreszcie się zabrać za zdrowe gotowanie i jedzenie, to też koniecznie dajcie mi znać!

2 Komentarze

  1. Dzięki za ten wpis dobra kobieto

    • :) Naprawdę cieszę się, że mogę pomóc. Gdy sama zaczynałam swoją przygodę ze zmianami w kuchni, to po prostu trafiałam na odpowiednie osoby, które mnie prowadziły dalej. A potem było już z górki:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane