4

 

Często podkreślam to, że moje główne zakupy robię na targu. To tam znajduję całe bogactwo smaków, kolorów i tego wszystkiego, co potrzebuje mój organizm.

Z tego też powodu coraz rzadziej odwiedzam typowy sklep czy supermarket. Nie oznacza to, że nie odwiedzam wcale takich miejsc. Raz czy dwa razy w tygodniu robię tam małe zakupy. W tym wpisie podpowiem Wam co warto, a czego nie warto kupować w supermarkecie i dlaczego!

 

Dlaczego nie supermarket?

  • W supermarkecie dostaniemy produkty bardzo mocno przetworzone – zostały one poddane obróbce, która często niszczy wszystko to, co cenne w pierwotnym surowcu
  • W supermarkecie dostaniemy produkty, do których dołożono wiele sztucznych substancji po to tylko, aby dłużej były zdatne do użytku – niestety te substancje bardzo nam szkodzą!
  • Słodycze sklepowe naszpikowane są cukrem i syropem glukozowo-fruktozowym (nie mówiąc już o całym ogonie innych szkodliwych, czy wręcz trujących substancji!) – znajdziemy je nawet w produktach, o których nigdy byśmy nie powiedzieli, że mają w swoim składzie cukier!
  • W supermarkecie znajdziemy produkty pozornie świeże (mówię o tych, które teoretycznie nie są przetworzone, jak warzywa, owoce czy mięso) – tak naprawdę ze świeżością mają one niewiele wspólnego – zastanówcie się, jaką drogę musiały pokonać, aby znaleźć się na sklepowej półce i ile muszą tam czekać na potencjalnego klienta?

 

Jeśli nie wierzycie, to poczytajcie etykiety, aby znaleźć na nich to ‘wątpliwe’ bogactwo sztucznych substancji!

Ja czasami przeglądam etykiety z czystej ciekawości i za każdym razem przerażam się na samą myśl, że ktoś produkt o takim składzie zjada! Oczywiście żeby nie było – sama tak kiedyś jadłam, bo kompletnie nie byłam świadoma tego, co jem!!!

Śmieję się, że gdyby nagle wszyscy klienci supermarketów robili zakupy podobne do moich, to ich liczba spadłaby niemal do zera, bo plajtowałyby jeden po drugim. O aptekach już nie wspominając (tam po prostu praktycznie niczego nie kupuję!).

 

 

No dobrze, ale co jakiś czas robię małe zakupy w supermarkecie. Co wtedy kupuję poza podstawowymi środkami czystości?

Oto moja lista ulubionych produktów (i nie chodzi tu oczywiście o żadną markę, bo pewnie każdy będzie wybierał ten sklep, który ma blisko domu, ale o produkt sam w sobie):

 

  • Jogurt naturalny – jogurt bez żadnych dodatków, za to z dobroczynnymi bakteriami (w składzie zobaczycie łacińską ich nazwę, np. L. acidophilus)
  • Prawdziwy twardy żółty ser w kostce – taki ser kosztuje kilkadziesiąt złotych za kilogram, ale kupuję go niewiele i wystarcza mi na dość długi czas (to mój dodatek smakowy do kanapki, czy dania na ciepło)
  • Inne okazjonalnie kupowane sery, np. tofu naturalne, czy mozzarella – o ile ostatnio dość często zajadamy się tofu (dodatek do kanapki, można też z niego zrobić różne ciekawe wegańskie dania – genialne przepisy znajdziecie np. na tej stronie), to inne sery jemy naprawdę okazjonalnie (np. gdy raz na jakiś czas mąż robi domową pizzę)
  • Gorzka czekolada – czasami mam wielką ochotę na czekoladę i sięgam po gorzką czekoladę (albo robię swoje słodkie desery na szybko, o nich pisałam tutaj) – dla mnie gorzka czekolada to ta o zawartości kakao min. 70% (ostatnio jest to nawet 85%!)
  • Oliwki, oliwa z oliwek, czy pomidory suszone – czasami kupujemy oliwki (córka je uwielbia!), oliwę z oliwek (spożywamy ja głównie wtedy, gdy zabraknie nam naszego polskiego tłoczonego na zimno oleju lnianego czy rzepakowego), czy pomidory suszone (te ostatnie wspaniale smakują z pastą z jajek!) – to fajny dodatek do dań, który dodaje im smaku – poza przyprawami oczywiście
  • Niektóre owoce z zagranicy – oczywiście w pierwszej kolejności staramy się jeść nasze polskie (teraz jabłka, gruszki czy śliwki), ale co jakiś czas kupujemy również banany, owoce granatu, awokado, mango, czy inne – są świetnym dodatkiem do różnych dań oraz smaczną przekąską
  • Cytryny – cytrynę zawsze mam pod ręką bo codziennie zaczynam dzień od szklanki ciepłej wody z wyciśniętą połówką z cytryny – polecam!
  • Sporadycznie inne rzeczy, jeśli akurat ich potrzebuję – np. dzisiaj kupiłam masło klarowane, bo chcę upiec ciasto:)

 

2

 

Czego unikać jak ognia:

  • pseudo-żółtych serów i wędlin, parówek,
  • pseud-owocowych jogurtów, słodyczy, chipsów i cukru oraz syropu glukozowo-fruktozowego pod każdą postacią
  • konserw i innych przetworzonych dań w puszce, podejrzanych dań z mięsa – jeśli już, to kupcie świeże odpowiedniki na targu czy sprawdzonym sklepie mięsnym
  • smakowych wód mineralnych, przetworzonych soczków z dodatkiem cukru i innych substancji
  • kawy, napojów które niby dodają energii – wiecie co daje niesamowity zastrzyk energii bez szkody dla naszego organizmu – ZDROWE ODŻYWIANIE!!!
  • właściwie wszystkich innych rzeczy, które nie znajdują się na liście dań które polecam kupować, a które mają dziwnie długi i podejrzany skład

 

 

Skoro już wiecie, co warto kupować a czego nie w supermarkecie, to za tydzień wybierzemy się wspólnie na targ:)

 

Wiem, trudno jest zacząć zmieniać swoje pielęgnowane przez lata nawyki żywieniowe. Ale uwierzcie, naprawdę warto! Róbcie to małymi kroczkami.

Jeśli marzy Wam się zdrowie i niemal nieograniczona dawka energii każdego dnia, to zdrowe odżywianie może Wam to dać. Wiem, że tak jest, bo sprawdziłam to na sobie!!!

 

Powodzenia i dajcie znać, jak Wam idzie wdrażanie nowych nawyków!