Blog Kochane Dzieci

Ile kosztuje zdrowe jedzenie, czyli moje zestawienie wydatków na jedzenie za listopad 2016!

jedzenieipieniadze

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile kosztuje zdrowe jedzenie?

Ponieważ wciąż wiele osób błędnie sądzi, że zdrowe odżywianie jest drogie i zarezerwowane tylko dla tych, których na to stać, to pozwoliłam sobie zacząć obalać również i ten mit!

Aby to zrobić dobrze, zdecydowałam się na monitorowanie wydatków na jedzenie w naszej rodzinie i pokazywanie Wam na początku każdego miesiąca małego zestawienia.

 

Za mną już pierwszy miesiąc (listopad) w czasie którego zbierałam paragony i notowałam wydatki na targu (tam robię największe zakupy, co z resztą często podkreślam).

Kiedyś wspólnie z mężem robiliśmy comiesięczne podsumowanie wszystkich naszych wydatków. Z powodu braku czasu zrezygnowaliśmy jednak z tego.

No ale czego nie robi się dla dobra idei szerzenia zdrowego odżywiania (i zdrowego stylu życia)!:)

 

Na początek kilka moich uwag:

  • Dopiero uczę się dyscypliny, aby wszystko skrupulatnie zapisywać – tym samym wybaczcie, jeśli mogło się tak zdarzyć, że pewnych wydatków w tym pierwszym zestawieniu nie uwzględniłam – obiecuję, że z każdym kolejnym miesiącem będę dążyła do zapisywania 100% wszystkich wydatków na jedzenie – możecie założyć, że kwotę za listopad możemy podwyższyć maksymalnie o 50-100 zł (to wydatki, o których mogłam zapomnieć)
  • Chcę podkreślić to, że w listopadzie wykorzystywałam ‘zapasy’ produktów, które już miałam w domu (przyprawy, oleje itp.) – tym samym każdy miesiąc nie pokazuje rzeczywistego ‘zużycia’ składników – jeśli jednak przeanalizujemy wydatki w dłuższym okresie czasu, to również rzadsze zakupy znajdą się w takiej analizie
  • Trzeba wziąć pod uwagę to, że za pewne rzeczy nie płacę – chodzi mi oczywiście o te rzeczy (warzywa, czy ogórki kiszone), które biorę od swojej mamy (dzięki mamusiu!:) – nie jesteście oczywiście na straconej pozycji, ponieważ u Was sytuacja może wyglądać podobnie, a po drugie te rzeczy naprawdę nie są drogie i nie wpłyną znacząco na wzrost wydatków na jedzenie (chcę zauważyć, że ja również czasami te rzeczy kupuję na targu, tylko po prostu w mniejszych ilościach)
  • mimo, że nie kupuję w sklepach eko (szczęśliwie część warzyw mam od mamy i są świetnej jakości!), to pamiętajcie, że kupując coś wybieram raczej rzeczy z ‚wyższej’ półki – nie oznacza to jednak, że są pioruńsko drogie, ale przede wszystkim są świeże, bazują na dobrych składnikach i od sprawdzonej osoby (dotyczy to np warzyw, nabiału, pieczywa czy serów) – pamiętajcie, że często rzeczy lepszej jakości i tańsze możecie znaleźć na targu u osoby, która je wyprodukowała dzień czy kilka dni wcześniej, a nie w drogim sklepie z pięknie wysprzątanymi i lśniącymi półkami!
  • wydatki dotyczą naszej 4-osobowej rodziny – dwoje dorosłych i dwoje małych dzieci w wieku przedszkolnym

 

No dobrze, to przejdźmy do rzeczy!

 

Jakie grupy wydatków wyodrębniłam w swoim budżecie:

  • ‘Targ’ – to wszelkie zakupy na targu, nie tylko warzywa czy owoce, ale również kasze, nasiona, rośliny strączkowe i wszelkie inne sypie produkty, nabiał, jaja, chleb, ew. produkty mięsne, ryby czy inne
  • ‘Supermarket’ – tak, tam też mi się zdarza robić zakupy, ale jak zobaczycie wydatki w supermarkecie to mniejsza część naszego budżetu – tu zaliczyć możemy wydatki na jogurty, twarde żółte sery, wodę mineralną, owoce cytrusowe, czy ew. inne (np. składniki do pizzy domowej roboty czy inne:) – z oczywistych względów nie uwzględniałam wydatków na artykuły chemiczne
  • ‘Przedszkole’ – postanowiłam do analizy włączyć wydatki związane z żywieniem naszych dzieci w przedszkolu – mimo, że ja tych rzeczy fizycznie nie kupuję, to jednak jest to część tego, co je nasza rodzina i jak się okazuje ta grupa stanowi sporą część naszego domowego budżetu na jedzenie
  • ‘Jedzenie na mieście’ – tak, czasami robimy wypady na miasto, ale jak zobaczycie wydatki na mieście stanowią niewielką część naszych wydatków na jedzenie – powodów jest kilka: wychodzimy z założenia, że domowe jedzenie będzie o niebo zdrowsze od tego kupionego, po domowym jedzeniu lepiej się czujemy i dlatego unikamy jedzenia na mieście (no chyba że łączy się to z pasjonującą rozmową i spotkaniem w gronie znajomych i najbliższych) i do tego jeszcze znacznie tańsze! Z tego powodu mąż np. rzadko kupuje jedzenie w pracy i robi to w sytuacjach ‘awaryjnych’ (nie liczę tu sytuacji, kiedy np. ktoś go zaprosi na obiad); oczywiście co jakiś czas zdarzają się nam małe i duże szaleństwa (jak np. ostatni wypad na lody z dzieciakami czy randki z mężem:)
  • ‘Zakupy przez Internet’ – co jakiś czas robię niektóre zakupy przez Internet – akurat w listopadzie było ich niewiele, ale czasami te wydatki są dużo większe choć po prostu pojawiają się rzadziej
  • ‘Budka z warzywami’ – wyodrębniłam ją spośród innych, bo czasami zdarza się, że poza dużymi zakupami w sobotę na targu robię też w tygodniu mniejsze zakupy w budce z warzywami (zwykle jest ich więcej w sezonie kwiecień-wrzesień)
  • ‘Mięsny’, ‘Piekarnia’ – jak zaraz zobaczycie wydatki na nie to znikoma część wydatków – dlaczego? – kupujemy mało mięsa, a jeśli już, to zaopatrujemy się w nie na targu, jeśli chodzi zaś o pieczywo, to od jakiegoś czasu kupuję je głównie na targu!

 

 

Poniżej wklejam zestawienie wydatków za listopad 2016 z podziałem na powyższe kategorie:

 

Miejsce Wydatki w PLN % udział
Targ 606,40 zł 40%
Supermarket 287,45 zł 19%
Jedzenie na mieście 263,00 zł 17%
Przedszkole 224,00 zł 15%
Zakupy przez Internet 53 zł 4%
Piekarnia 30,39 zł 2%
Budka z warzywami 30,01 zł 2%
Mięsny 20,00 zł 1%
1 514,25 zł 100%

 

 

Krótkie podsumowanie i uwagi

 

Można w przybliżeniu założyć, że całkowite wydatki na jedzenie w listopadzie wyniosły między 1500 zł a 1600 zł.

W tej kwocie zawierają się wydatki na produkty, z których sporządzamy dania domowe, wydatki na jedzenie ‘na mieście’, czy wydatki związane z posiłkami dzieci w przedszkolu (2 dzieci).

Co ciekawe, te wydatki odnoszą się do tego co jemy, ale drugą sprawą jest to, jak się po takim jedzeniu czujemy!:)

 

Miesiąc listopad był jednym z tych okresów, kiedy niemal każdy w naszej rodzinie ‘coś złapał’. Szczęśliwie kończyło się na kaszlu czy katarze i staraliśmy się porządnie wygrzać w domu i leczyć domowymi specyfikami (sproszkowany kwas l-askorbinowy, czosnek, miód i inne takie;)

 

Jak wiecie, nasze zdrowie jest bezcenne, więc warto wziąć pod uwagę w powyższej analizie ew. wydatki na leczenie.

Wspominałam już nie raz, że od wielu miesięcy bardzo rzadko kupujemy cokolwiek w aptece. Mimo, że w listopadzie coś nas ‘brało’, to skończyło się na wydatkach rzędu 20zł (12,50 zł na krople do oczu dla syna, kilka szt. ampułek z solą fizjologiczną oraz kilka gazików jałowych – to wszystko z wydatków aptecznych!:) Dodam, że w listopadzie ten wydatek był ‘wyjątkowo duży’, bo zwykle w aptece nie kupujemy nic!

 

 

To co, podoba Wam się pomysł?

 

PS Napiszcie, czy pomysł na analizowanie wydatków w danym miesiącu Wam się spodobał i czy chcecie, abym go kontynuowała!:) Rozważam również pokazywanie Wam całego zestawienia wydatków, uwzględniającego co, gdzie i za ile kupiliśmy. Zastanawiam się nad rozszerzeniem analizy o wydatki ponoszone w aptece oraz wydatki na artykuły chemiczne (do ‘sprzątania’ domu i ciała:) Chcę również pisać w przyszłości więcej o tym, jak bezpiecznie czyścić siebie i dom, aby nie narażać się na zbędną chemię więc sądzę, że warto byłoby również i ten aspekt uwzględnić!

Sama jestem ciekawa, jak te wydatki będą wyglądać w kolejnych miesiącach, bo nigdy dotąd ich tak dokładnie nie analizowałam!

Napiszcie też proszę jak wygląda to u Was? Ile pieniędzy przeznaczacie łącznie na jedzenie? Jestem ciekawa, jak moje wydatki wypadną na tle innych. Oczywiście nie chodzi tu tylko o ilości, ale przede wszystkim o Wasze samopoczucie i kondycję organizmu po takim jedzeniu!

4 Komentarze

  1. Bardzo fajny pomysł. Kiedyś też prowadziłam budżet domowy, dużo rzeczy można się dowiedzieć dzięki temu i bardziej racjonalnie gosodarowac wydatkami. Ps mogłabyś więcej napisać o leczeniu domowymi sposobami, u nas sezon przeziebien w pełni.

    • Super, że pomysł się podoba!:) To fakt – prowadzenie takiego budżetu, nawet w najprostszej formie, pozwala zauważać wiele rzeczy, na które jakoś wcześniej w ogóle nie zwracaliśmy uwagi:) Anita, jeśli chodzi o leczenie domowymi sposobami, to polecam ten wpis: http://kochanedzieci.pl/czego-sie-chwytac-jak-lapie-nas-przeziebienie/ Ze swojej strony gorąco polecam pić witaminę C lewoskrętną – można ją kupić na przykład na allegro- nazwa to kwas l-askorbinowy (ja kupuję ten firmy stanlab). Dobrze pić profilaktycznie tę witaminę, np dosypując ją do herbaty czy soku. Ale jeśli bierze nas coś naprawdę dużego kalibru, to bardzo, bardzo polecam miksturę wg przepisu pani Agnieszki Maciąg o której też piszę w tym wpisie. To totalna siekiera, ale pięknie rozkłada na łopatki chorobę!:) Ale co się dziwić, skoro ma wszystko co najlepsze – cytrynę, czosnek, miód, cebulę i parę innych rzeczy! Dzieciom nie próbowałam jej dawać, ale przygotowałam za to córce inną mieszankę – posiekałam cebulę, zalałam ciepłą wodą i odstawiłam na trochę, aby cebula puściła sok. Do tego trochę miodu i mikstura gotowa. Nie jest smaczna, ale córka wiedziała dlaczego jej to daję i piła! Z synem bywa ciężej, więc mu np przemycam tę witaminę C sproszkowaną. No i oczywiście jak najwięcej kaszy jaglanej (czy gryczanej), która wspaniale odśluzowuje organizm, a gdy jesteśmy zakatarzeni to mamy ten nadmiar śluzu! I jak najwięcej warzyw, a jak najmniej rzeczy tłustych, przetworzonych, czy mącznych, które zakwaszają. I do tego oczywiście kiszonki! O dziwo jak dzieci coś chce wziąć, to ich organizm pod wpływem instynktu chyba sam się ich domaga! Najlepsza i najskuteczniejsza jest oczywiście profilaktyka przez cały rok! ps odpukać, ale odkąd pojawiły się dzieci nie mieliśmy do tej pory przypadków jak zapalenie ucha, oskrzeli czy płuc. Sądzę, że profilaktyka robi swoje! Oczywiście nie mówię że nigdy nic się nie wydarzy, ale z moich obserwacji wynika, że odżywianie (+ świeże powietrze + ruch + sen + miłość rodziców) naprawdę robią swoje! Pozdrawiam i trzymam kciuki za przepędzenie wszelkich chorób!

  2. Ja też kiedyś prowadziłam taki budżet i również zgadzam się, że jest to ciekawe pole badawcze kilku aspektów naszego życia 😉 Patrycja, prowadź zestawienie jak najbardziej, dobry pomysł :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane