Blog Kochane Dzieci

Ile kosztuje zdrowe jedzenie, czyli moje zestawienie wydatków na jedzenie za grudzień 2016!

jedzenieipieniadze

 

W zeszłym miesiącu zrobiłam zestawienie wydatków za listopad (tam znajdziecie szersze wyjaśnienie całej idei), a dzisiaj pora na podobne zestawienie dla grudnia.

 

Na początek wklejam podsumowanie wszystkich wydatków w grudniu w rozbiciu na kategorie (takie same jak dla listopada)

 

Miejsce Wydatki w PLN % udział
Targ 932 46%
Supermarket 597,66 29%
Przedszkole 336 17%
Internet 92,79 5%
Jedzenie na mieście 49 2%
Piekarnia 17,45 1%
Budka z warzywami 1,6 0%
Mięsny 0 0%
gru-16 2026,5 100%

 

 

I tak:

  • Wszystkie wydatki na jedzenie w grudniu wyniosły 2026,50 zł; w porównaniu z listopadem widać zatem wzrost (prawie o 34%) – przypomnę że nasze wydatki w grudniu wyniosły 1514,25 zł

 

Wiem, że już co niektórzy łapią się za głowę i myślą, że matematyka prześladuje ich nawet tutaj, ale obiecuję, że będą same podstawy:)

I jeszcze jedna rzecz – wiecie jakie było moje ulubione pytanie w czasie nauki – DLACZEGO?

Dlaczego tak to wygląda, skąd się wziął taki wynik, co miało na to wpływ? Nigdy nie potrafiłam się zadowolić suchymi faktami, bo one same jako takie ciężko mi wchodziły do głowy.

Poszukiwałam KONTEKSTU.

 

No właśnie, a co to ma wspólnego z budżetem domowym na jedzenie?

Ma i to naprawdę sporo. Ktoś może powiedzieć, że to normalne, ze w grudniu było więcej wydatków, bo były Święta, Sylwester. Tak, to częściowo wyjaśnia sprawę.

Postanowiłam jednak trochę podrążyć temat. Chcę wiedzieć, co z czego wynikało, aby móc wyciągnąć wnioski na przyszłość. Albo przynajmniej wiedzieć, za co tak naprawdę płacę.

No dobrze, jeśli Wy również chcecie się tego dowiedzieć, to przejdźmy dalej:

 

  • Dalej wydatki na targu stanowią większość naszych domowych wydatków na jedzenie – w grudniu było to aż 46% wszystkich wydatków, kwota jaką wydaliśmy na targu to 932 zł (w listopadzie było to 606 zł) – skąd ten wzrost – tak, oczywiście, związany był z przygotowaniem potraw na Wigilię:) I o ile warzywa czy owoce są dość małym kosztem i wahania tu nie robią wielkiej różnicy, to zakup ryb (w tym śledzi, których niedobitki dalej można znaleźć w naszej lodówce, bo mąż ambitnie podszedł do tematu śledzi wigilijnych:) był wydatkiem prawie 100 zł; gdy do tego dodamy zakup świeżo wyciskanych soków, suszu na kompot, orzechów, czy wreszcie świeżo tłoczonych olejów (lnianego i rzepakowego) i wspaniałych miodów, to widać skąd ta kwota się wzięła
  • Wydatki w supermarkecie w grudniu stanowiły prawie jedną trzecią wszystkich wydatków i wyniosły prawie 600 zł – wydaliśmy tam dwa razy więcej niż w listopadzie (wtedy wydaliśmy w supermarkecie 287 zł) – no właśnie, skąd tak duży skok? Postanowiłam pobawić się w detektywa i dość szybko zdemaskowałam głównego sprawcę – okazało się, że w grudniu mąż kupił alkohol za ponad 200 zł – nie żebym mu żałowała, bo przecież parę dni temu okazja była nie byle jaka:) Chcę tylko pokazać, jak wiele mogą nas kosztować napoje wyskokowe – nie tylko samopoczucia dzień po:)
  • Kolejną sprawą są wydatki na żywienie dzieci w przedszkolu – w grudniu wyniosły 336 zł, co jest skokiem o ponad 100 zł w stosunku do listopada – powód jest oczywisty – jak wspomniałam w listopadzie byliśmy nieco przeziębieni i przez kilka dni dzieci nie chodziły do przedszkola (szczęśliwie kuracja domowa, czyli domowe jedzenie i kochające ramiona mamy, postawiły je szybko na nogi i nie potrzebowaliśmy żadnych lekarstw); ale teraz przynajmniej mamy odpowiedź na to, na co wydajemy nasze 500+ (włącznie z wydatkami za pobyt dzieci w przedszkolu po godzinie 13 dochodzimy do kwoty prawie 500 zł :)
  • Jedzenie na mieście w grudniu kosztowało nas 49 zł – były to posiłki męża w pracy – w listopadzie mieliśmy rodzinny wyjazd i wtedy te wydatki były większe

 

I dwie (właściwie to trzy) moje ulubione pozycje na koniec, czyli:

 

  • Wydatki w piekarni – 17,45 zł, czyli 1% naszego domowego budżetu; jestem Wam jednak winna słowo wyjaśnienia – to nie da końca jest tak, że tyle wydaliśmy na pieczywo w grudniu – po prostu zaczęliśmy kupować pieczywo na targu, w tym pieczywo, które oczarowało nasze kubki smakowe – jest robione przez pewną panią z mąki orkiszowej (lub żytniej), jest delikatne i pozostaje świeże nawet przez tydzień! Tym samym rozwiązujemy pomału ‘logistykę chlebową’ – wystarczy, że kupimy chleb raz w tygodniu (no może czasami dwa jak apetyt nam dopisuje:) i mamy pewność, że jest to chleb bardzo dobrej jakości (podłużny bochenek tego chleba kosztuje nas 18-20 zł, ale uwierzcie, jest wart każdej wydanej złotówki!) Oczywiście alternatywą jest chleb domowej roboty, ale jak wiecie nie zawsze jest na wszystko czas!
  • I na deser zostają wydatki w sklepie mięsnym, czyli całe 0 zł – tak, tyle dokładnie wydaliśmy w sklepie mięsnym w grudniu :) Tak jak kiedyś pisałam, mój mąż od wielu miesięcy praktycznie nie ma ochoty na mięso, ja również; tutaj również należy się Wam jednak małe sprostowanie – to nie jest tak, że w ogóle nie jedliśmy w grudniu mięsa – nasze dzieci jedzą mięso w przedszkolu, a my czasami pozwalamy sobie na ‘mięsne szaleństwo’ na targu, kupując prawdziwego kurczaka, czy kawałek kiełbasy, tudzież świeżego pasztetu w wersji mięsnej; czasami również, gdy jesteśmy w moich rodzinnych stronach, kupujemy kawałek swojskiej kiełbasy w sklepie; jeśli jesteśmy u rodziców, to również nie pogardzimy kawałkiem mięsa; na co dzień jednak coraz rzadziej je spożywamy, bo po prostu przestało nam smakować! Jeśli chodzi zaś o typowe sklepy mięsne, to coraz częściej omijamy je szerokim łukiem – jak widzicie zatem na braku dużych ilości mięsa w jadłospisie zyskuje nie tylko nasze zdrowie, ale i kieszeń:)
  • I już na koniec ostatnia kategoria, czyli zakupy w budce z warzywami – ostatnio bardzo rzadko robię tam zakupy, bo jedzenie które kupuję raz w tygodniu na targu, zważywszy na temperaturę za oknem, raczej się nam nie psuje – trzymam tę kategorię celowo, bo jak zobaczycie, wiosną i latem coraz więcej wydatków wpadać będzie właśnie do niej

 

PS Dodam, że wydatki w aptece w miesiącu grudniu wyniosły nas 0 zł.  Aha, pamiętajcie tylko o witaminie D! My kupiliśmy witaminę D3 w kropelkach przez Internet i zapłaciliśmy 32 zł za buteleczkę o pojemności 20 ml.

 

Mam nadzieję, że to krótkie streszczenie naszych wydatków na jedzenie w grudniu pozwoliło Wam nie tylko zobaczyć, ile może kosztować zdrowe odżywianie, ale również uchyliło co nieco rąbka tajemnicy o tym, co tak naprawdę króluje na naszym stole (a czego tam nie znajdziecie).

Jeśli się podobało, to podzielcie się słowem komentarza albo dajcie lajka!:)

1 Komentarz

  1. Zdrowe jedzenie kosztuje więcej – wiem coś o tym. Najłatwiej kupić bułkę i żółty ser – no i cześć. Ale nasz organizm z pewnościa będzie nam wdzięczny ze wydajemy na niego więcej;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane