Blog Kochane Dzieci

Czym się kierować wybierając przedszkole dla dziecka

kolorowe rece

 

Witajcie!

 

Początek roku to okres, kiedy rodzice zapisują swoje dzieci do przedszkola. Zapewne wielu rodziców ma dylemat, jakie przedszkole wybrać i czym się kierować podczas takiego wyboru. Chciałabym opowiedzieć Wam, jak ten temat wyglądał u nas i dać kilka wskazówek, czym warto się kierować wybierając przedszkole dla maluszka.

Nasz synek poszedł do przedszkola we wrześniu zeszłego roku, a dokładnie rok temu staliśmy przed dylematem, do jakiego przedszkola go posłać. Szczęśliwie w podjęciu decyzji pomogło nam spotkanie w klubie mam, do którego chodziłam razem z dziećmi, podczas którego mogłam dowiedzieć się, jakimi kryteriami się kierować.

Oczywiście dla wielu z Was wybór może być oczywisty, ze względu na to, że w okolicy jest jedno przedszkole. Ale dylemat może się pojawić, gdy mamy wiele opcji i trudno wybrać tę optymalną. Podkreślam słowo ‘optymalną’, bo naprawdę trudno będzie znaleźć przedszkole, które spełni wszystkie narzucone przez nas kryteria.

 

Poniżej przedstawiam kryteria, które warto rozważyć:

 

 

  1. Odległość przedszkola od domu

 

Może nawet nie sama odległość, a czas dojazdu, bo wiemy, że te rzeczy nie zawsze idą ze sobą w parze. To jest chyba jedyny warunek, którego nie spełnia nasze przedszkole (przynajmniej w mojej ocenie). Oczywiście zależało nam na miejscu blisko domu, ale szybko okazało się, że w dzielnicy pełnej małych dzieci nie ma tylu przedszkoli państwowych, żeby były w stanie pomieścić wszystkie chętne dzieci.

Wybraliśmy przedszkole oddalone o kilka kilometrów od domu. Ale wybór też nie był przypadkowy, bo padł na miejsce, które jest po drodze męża do pracy. Dzięki temu mąż może codziennie zawozić synka do przedszkola, a potem jedzie do swojej pracy. Ja jadę ‘specjalnie’ po synka. Cała podróż łącznie z odebraniem dziecka zajmuje mi średnio około 45 minut.  To dużo i mało. Ale gdy tę operację powtarza się codziennie od poniedziałku do piątku, i to czasami ze śpiącym drugim dzieckiem na ręku, to ma to znaczenie. Pewnie czasami jest tak, że idąc do przedszkola piechotą, bo jest blisko domu, też może to zająć godzinę. Ale jeśli dochodzi do tego pewna odległość, to w człowieku rodzi się poczucie, że choćby nie wiem co się działo, to trzeba tam dojechać i odebrać dziecko (nie licząc jakiś nagłych sytuacji gdy trzeba jak najszybciej odebrać pociechę). Szczęśliwie mogę jeździć autem. Przez pierwszy miesiąc poruszaliśmy się autobusem i całość zajmowała nam około półtorej godziny! Szczęśliwie również zima jak na razie jest łagodna.

Podsumowując: dojazd może bywać uciążliwy, ale gdy przedszkole jest naprawdę fajne (o tym poniżej) to naprawdę takie poświęcenie się opłaca!

 

 

  1. Przedszkole prywatne czy państwowe

 

To temat rzeka i może być kontrowersyjny. Dlatego poniżej przedstawię swoje doświadczenie i opinię, jak również ważne uwagi, które otrzymałam na wspomnianym spotkaniu w klubie.

 

Okazuje się, że nie zawsze przedszkole prywatne będzie lepsze od tego państwowego. Dzieje się tak z kilku powodów:

statystycznie dziecko potrzebuje grupy minimum kilkunastu osób, aby mieć większe szanse na znalezienie osoby, z którą będzie mógł się przyjaźnić (z którą po prostu będzie mógł się dobrze dogadywać); oczywiście nie zawsze ma to duże znaczenie, zwłaszcza gdy dziecko jest naprawdę małe, ale potem może się to zmienić; z tego powodu mniej liczne grupy, które możemy spotkać w przedszkolach prywatnych, nie zawsze są aż tak wielkim atutem przy wyborze przedszkola

czasami zdarza się, że przedszkole prywatne jest bardzo małe, bez dostępu do terenu zielonego – to bardzo ważne, aby dziecko miało miejsce, aby się dosłownie wyszaleć!

w przedszkolach prywatnych jest większa rotacja nauczycieli – nauczyciele czasami nie wytrzymują tempa narzuconego przez przedszkole, dodatkowo w przedszkolu prywatnym nie mogą realizować ścieżki awansu – częsta zmiana nauczycieli może negatywnie wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa u dziecka i utrudniać nawiązywanie trwałej relacji opiekun – dziecko

– przedszkola prywatne często słyną z tego, że oferują swoim wychowankom wiele atrakcyjnych zajęć – to jest oczywiście wspaniała sprawa, ale nie zapominajmy, że małe dziecko ma ograniczoną możliwość skupienia się na tak wielu atrakcjach i zajęciach, zwłaszcza gdy mają one miejsce w godzinach popołudniowych, dodatkowo ważne jest, aby dziecko po prostu nauczyło się samo organizować sobie czas, bo uczy go to kreatywności!

 

Nasze dziecko uczęszcza do przedszkola państwowego. Nie musimy za nie płacić, oczywiście nie licząc wyżywienia i płatności za każdą dodatkową godzinę po godzinie 13 (obecnie jest to 1 zł za każdą godzinę). Czujemy, że nasze dziecko ma możliwość uczestniczenia w wielu ciekawych zajęciach – różnych wyjściach grupowych (choćby na teatrzyk), zajęciach dodatkowych (jak rytmika, angielski, czy gimnastyka), różnych spotkaniach na których pojawiają się również rodzice, czy po prostu wspólnych zajęciach plastycznych w grupie. To i tak, patrząc na usposobienie naszego synka, czasami nawet dla niego za dużo (podczas pierwszego wyjścia na teatrzyk siedział na kolanach u pani opiekunki i płakał chcąc wracać do domu – ale to były w ogóle jego początki w przedszkolu). Co więcej, synek mając problemy logopedyczne, ma możliwość codziennych, kilkunastominutowych ćwiczeń, pod okiem logopedy.

Oczywiście pewnie jest masa świetnych przedszkoli prywatnych, ale chciałam Was przekonać do tego, że nie zawsze ‘prywatne’ oznacza lepsze niż ‘państwowe’!

 

 

  1. Panie opiekunki/nauczycielki/’ciocie’

 

To według mnie bardzo istotna kwestia, zwłaszcza w przypadku dzieci, które są bardziej wrażliwe czy wycofane niż inne. Choćby nie wiem jak bardzo przedszkole było piękne i wyjątkowe, to nic nie zastąpi tego faktu, czy panie opiekunki są delikatne w obcowaniu z dziećmi i czułe na ich potrzeby.

Jeśli, drodzy rodzice, macie możliwość poznania opinii innych rodziców o nauczycielkach w przedszkolu, które potencjalnie wezmą pod opiekę Wasze dzieci, to warto to zrobić. My akurat ‘poszliśmy w ciemno’, ale naprawdę jak do tej pory uważamy, że nasze dziecko jest pod skrzydłami wspaniałych pań! Są to trzy osoby, które naprzemiennie zajmują się dziećmi, ale wszystkie wykazują wysoki poziom empatii. Są spokojne, radosne i wyrozumiałe, a naprawdę różnych przygód i ‘awarii’ może być, zwłaszcza na początku, całkiem sporo. Panie potrafią i zmotywować i pocieszyć, gdy jest taka potrzeba.

Mała uwaga: wybraliśmy dla synka przedszkole integracyjne; liczyliśmy przy tej okazji na to, że panie w takim przedszkolu będą wykazywać większe zrozumienie w stosunku dla dzieci i nie pomyliliśmy się. W grupie synka jest 20 osób (to też plus takich przedszkoli, gdyż grupy nie są przepełnione), z czego pięcioro ma orzeczenie o większym lub mniejszym stopniu niepełnosprawności. Nie muszę chyba nawet wspominać o tym, jak takie obcowanie z chorymi dziećmi uczy dziecko otwarcia na inność.

 

 

  1. Jakość żywienia w przedszkolu

 

Nie muszę Wam chyba mówić, jak ważne było to dla nas kryterium,  o ile nie jedno z kluczowych. Gdy jeszcze szukaliśmy przedszkola dla dziecka, to czasami załamywałam ręce, czytając o tym, co serwuje się dzieciom (parówki, ciasteczka, no i ta nieszczęsna nutella!). Myślałam, o zgrozo, jak to, ja tak się staram, poświęcam tyle czasu na przygotowanie zdrowych posiłków i tym samym nauczenie dziecko lubienia tych ‘zdrowych smaków’, a teraz przedszkole ma zniweczyć wszystkie moje wysiłki?! Nie mogłam przeboleć tego faktu..

Szczęśliwie stało się tak, że przedszkole do którego uczęszcza synek, uczestniczy w programie ‘zdrowo jemy zdrowo rośniemy’. Może nie oznacza to, że dzieci jedzą tylko to, co chciałabym widzieć na talerzu mojego dziecka (jest i mleko, i ser czy wędlina, chipsy, czy wreszcie biały chleb), ale jednak posiłki są przygotowywane z większą starannością o jakość. Kuchnia stawia na sezonowe owoce i warzywa, których nie brakuje w codziennym menu. Mięso na obiad nie tylko jest smażone, ale i przygotowywane innymi metodami (np. duszenie). Nie brakuje nawet takich rarytasów jak kiełki czy kasza jaglana, a na obiad do mięs nie zawsze są tylko ziemniaki z koperkiem. No i szczęśliwie nie ma tych nieszczęsnych parówek i nutelli!

Przyznam, że na początku rozważałam możliwość przygotowywania niektórych posiłków samodzielnie (musiałabym mieć zaświadczenie, że dziecko nie toleruje pewnych pokarmów). Po pewnym czasie stwierdziłam jednak, że skoro jedzenie nie jest takie złe, a nasze dziecko dalej ma dużą odporność, to nie będę go ‘stygmatyzować’ tym innym jedzeniem. Zwłaszcza że synek i tak przez pierwszy miesiąc miał sporą trudność w zaadoptowaniu się do przedszkola (szczęśliwie po tym czasie wszystko zmieniło się na plus!). Ale trzymam rękę na pulsie:) Szczęśliwie również jest tak, że synek (i córka również!) uwielbiają jeść, więc jedzenie które zjada w przedszkolu jest tylko ułamkiem tego, co synek zjada w ciągu całego dnia:) Oczywiście, po takich ‚rarytasach’ w przedszkolu mam większą trudność z nakłonieniem synka do niektórych pokarmów w domu, ale nie ustaję w staraniach i nie ‚obniżam’ jakości domowej kuchni.

 

 

  1. Wielkość sal i teren wokół przedszkola

 

To też dość istotna kwestia. Pamiętajmy, że małe dziecko musi mieć przestrzeń do zabawy. Dobrze jest, gdy sale są duże i przestronne, zapewniając dziecku dobry teren do zabaw. Równie istotny jest to, czy przedszkole dysponuje własnym ogródkiem, aby dzieci mogły codziennie wychodzić na spacer. Czasami widuję na placach zabaw grupy przedszkolne, które przychodzą z okolicznych przedszkoli, aby się pobawić na publicznym placu zabaw. To może rodzić pokusę, aby nie wychodzić z dziećmi, gdy jest brzydka pogoda (chociaż ta zdarza się naprawdę bardzo rzadko). To również może stwarzać dodatkowe zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci.

Szczęśliwie przedszkole do którego uczęszcza synek ma naprawdę piękne i duże sale, pełne nie tylko zabawek, ale i dużego ‘pustego’ miejsca do zabaw. Przedszkole ma również bardzo ładny i duży ogródek. Przedszkole jest w ogóle duże, mieści się na dwóch piętrach (synek ma zajęcia na parterze). Wielkość sal i całego przedszkola jako takiego wynika chyba również z tego, że jest to przedszkole integracyjne.

 

 

Na koniec pozostaje rodzicom zastanowić się, które kryterium jest dla nich najważniejsze, a z którego punktu mogą zrezygnować na rzecz innego. Czasami o wyborze może zdecydować przypadek (u nas trochę tak było, zwłaszcza że wcześniej nie zasięgaliśmy opinii innych rodziców o przedszkolu, ale zdaliśmy się na informacje zawarte na stronie www przedszkola). Myślę, że udało się nam znaleźć optimum, którego szukaliśmy. Czego i Wam również życzę!

Zapraszam Was również do podzielenia się swoimi doświadczeniami w tym temacie! Mam również nadzieję, że ten wpis może okazać się pomocny dla tych rodziców, którzy właśnie stoją przed wyborem przedszkola dla swojego dziecka.

 

4 Komentarze

  1. Trzy razy zmienialiśmy przedszkole, dwa razy z publicznego na publiczne, ale one nie spełniały naszych oczekiwań. W końcu zdecydowaliśmy się, że zapłacimy za lepsze warunki i swój komfort psychiczny. Posłaliśmy dziecko do Bajeczki, gdzie ma wszystko czego potrzebuje. Smaczne posiłki, wspaniałe panie przedszkolanki, czas na naukę i zabawę. Dodatkowo to przedszkole integracyjne. Maluch uczy się życia i postępowania z różnymi osobami. Myślę, że to ma bardzo dobre aspekty wychowawcze.

    • Cześć Monika! Zgadzam się z Tobą, że wybór przedszkola nie należy do łatwych. My chyba mieliśmy to szczęście, że po prostu trafiliśmy na fajne przedszkole – jest fajne pod wieloma względami, chociaż wiadomo – idealne wcale nie jest. Najważniejsze jest to, żeby dziecko czuło się w nim dobrze i mogło się w nim rozwijać. Cieszę się, że wreszcie udało Wam się znaleźć odpowiednie miejsce dla Waszego dziecka. Przedszkole integracyjne jest bardzo fajną opcją, bo uczy zrozumienia, że dzieci są różne. Chociaż chyba nie zdarzyło nam się, żeby nasze dzieci same z siebie mówiły, że jakieś dziecko jest chore czy inne – dla nich dziecko to dziecko. Córka niestety miała niezbyt miłe przejścia z dziewczynką z zespołem Downa, która mocno jej dokuczała – myślę jednak, że choroba nie była główną przyczyną tej sytuacji, ale sprawa wychowania i faktu, że między dziewczynkami była spora różnica wieku, przez co starsza czuła, że może sobie na więcej pozwolić. Ale patrząc na całokształt, to dalej jesteśmy na plus takiego przedszkola! Chociaż pewnie każdy wie, że tak naprawdę podstawą jest kadra wychowawcza – jedna pani jest aniołem i jest do rany przyłóż, a inna niekoniecznie potrafi złapać kontakt z dzieckiem. Oby tych pierwszych było jak najwięcej! Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w nowym roku przedszkolnym!

  2. Moim zdaniem warto kierować się opiniami w internecie.
    Jestem bardzo zadowolona z wyboru Przedszkola Bajka w Lesznie.
    Wybór trafiony.
    Opinie jak najbardziej wiarygodne i autentyczne, zgadzają się z rzeczywistością.

    • Cześć Julita! Dzięki za komentarz. Tak, zgadzam się, że opinie w Internecie to bardzo pożyteczna rzecz. Zwłaszcza jeśli jest ich kilka. Cieszę się, że opinie innych osób pomogły Ci wybrać dobre przedszkole dla swojego Dziecka! Przecież każda Mama chce, aby jej dziecko było w dobrych rękach:) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane