Blog Kochane Dzieci

Czym najlepiej przemywać pupkę dziecku

nozki

Chcę Wam koniecznie zdradzić mój tajny sposób na skuteczne (i bezpieczne!) umycie pupki dziecku! Sposób jest tak prosty, że aż trudny do wymyślenia – zwłaszcza w czasach, gdy wciąż jesteśmy ‚edukowani’ i ‚wypruwani’ z myślenia przez reklamy! Mówiąc ‚tajny’ od razu mi się przypomina super bajka ‚Kung fu panda’ i tajny przepis na zupę (wtajemniczeni zrozumieją o co chodzi:)

 

Czym przemywać pupę maluszkowi?

ZWYKŁĄ WODĄ!!!:)

 

Od razu wyjaśnię jedną rzecz – gdy chcesz porządnie umyć dziecku pupę, robiąc kąpiel, to jak najbardziej polecam jakiś specyfik (najlepiej delikatne mydełko). Ale każdy rodzic wie, że gdy dziecko jest małe, to jego pupkę przemywa się wiele razy w ciągu dnia (gdy jest bardzo małe to robi się to po każdym siku czy kupce). Zachęcam Was ogromnie do tego, aby dwa razy zastanowić się, zanim zdecydujemy się wyciągnąć cały arsenał środków chemicznych, czy chusteczek nawilżających (które tak naprawdę też ociekają chemią).

Nasze babcie i mamy nie miały przecież całego arsenału kosmetyków, a my jakoś przeżyliśmy. Mam wrażenie, że w wielu przypadkach kondycja naszych małych pupek była dużo lepsza, niż  kondycja ciała naszych maluszków. Chodzi mi o przypadki coraz częstszych alergii skórnych u dzieci i problemów z dziwnymi krosteczkami pojawiającymi się tu i ówdzie – sama z podobnymi problemami walczyłam u synka, gdy był bardzo mały.

 

 

Jak to się robi?

 

Oczywiście, jeśli jesteśmy poza domem, bez dostępu do kranu, to może być trudno z dostępem do bieżącej wody.

ALE JEŚLI JESTEŚMY W DOMU, TO BIERZEMY DZIECKO POD SZASZKĘ (tak zawsze mówił mój Tato:), BIERZEMY DZIECKO POD UMYWALKĘ I MYJEMY PUPKĘ POD BIEŻĄCĄ CIEPŁĄ WODĄ. WYSTARCZY ZWYKŁA WODA, JEŚLI MAMY JAKIEŚ ‚GRATISY’ TO MOŻNA UŻYĆ DELIKATNEGO MYDEŁKA. POTEM WYCIERAMY RĘCZNIKIEM BAWEŁNIANYM I GOTOWE:)

Jeśli dziecko jest bardzo malutkie i nie można go pewnie złapać, można sobie przygotować mały pojemniczek z wodą i wacikami i przemywać dziecku pupkę na przewijaku.

 

Chyba to dość proste?:) Gdy moje dziecko miało kilka miesięcy dostałam takiego olśnienia (wcześniej usłyszałam o tej metodzie w szkole rodzenia) i odtąd ten sposób starałam się stosować w większości przypadków (nawet teraz go czasami stosuję, poza użyciem papieru toaletowego, gdy jest taka potrzeba:)

 

 

CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE – OUT!!!!!!!!

 

Znowu zachęcam do przeczytania ich składu – naprawdę odstrasza (pomijając już to, że trudno go zrozumieć). Nie wiem, skąd to zaufanie do tego kawałka bliżej nie wiadomo czego, ociekającego chemią:(

Czy wiecie, że skóra noworodka jest tak delikatna, że masując go ręką to tak, jakbyśmy masowali jego wewnętrzne organy? Czy wiecie, że nawet przez skórę osoby dorosłej przenika zawartość tego, czym się smarujemy? Oczywiście daleka jestem od ideału, żeby nie używać niczego do pielęgnacji ciała albo wyłącznie naturalne składniki, ale jeśli chodzi o chusteczki to jestem tu bezlitosna!

 

Aha – jeśli jestem z dzieciakami na spacerze i się ubrudzą, to nie biegnę do nich zaraz z chusteczkami nawilżającymi – wybieram zwykłą chusteczkę czy chociażby umycie rączek delikatnie wodą. Jeśli nie mam nic, wolę pozostawić rączki brudne, niż użyć tych podejrzanych chusteczek…. Naprawdę jeszcze trochę brudu nikomu nie zaszkodziło, ale nadmiar chemii i owszem!

 

Bakterie są częścią naszej biologii (wiecie, że dobre bakterie zasiedlające nasze jelita ważą ok 1,5-2 kg?!), ale sztuczne środki chemiczne są nam zupełnie obce (nasze komórki nie składają się z takich substancji).

Dlatego boję się całej tej chemii bardziej niż brudu!!!

 

 

PS Cały czas się zastanawiam, jak i kiedy to się stało, że zostaliśmy wypruci z myślenia?! Jeszcze trzy lata temu sama myślałam, że żeby się dobrze umyć, potrzebna mi jest cała masa środków czystości – mydełek w kostce, w płynie, żeli pod prysznic, balsamów i nie wiadomo czego jeszcze. Czy w dzisiejszych czasach ktokolwiek jeszcze się zastanawia, skąd się bierze chemia zawarta w artykułach chemicznych (do pielęgnacji ciała, do czyszczenia domu itp.) i że jest ona zupełnie obca naszemu ciału?! Czy ktokolwiek czyta składy? Czy ktokolwiek zastanawia się, dlaczego na półce w sklepie mamy dziesiątki a nawet setki podobnych artykułów do tego samego, czyli do wyczyszczenia czegoś z brudu (czy mamy setki rodzajów zabrudzeń???)? Czy ktokolwiek zadaje sobie pytanie, czego potrzebuje nasz wymęczony tymi wszystkimi środkami organizm?

Jesteśmy tacy wyedukowani, ze studiami wyższymi (mówię też o sobie, żeby nie było), a zapomnieliśmy o zupełnych podstawach… To smutne. Sama jakiś czas temu zaczęłam sobie zadawać te pytania. Zaczęłam łączyć fakty (pieniądze wydane podczas wizyty w drogerii i znikomą skuteczność drogich specyfików, przewlekłe choroby itp)  i postanowiłam, że będę prowokować inne osoby do myślenia. Mam nadzieję, że mi się to  chociaż trochę udało:) Jeśli chcecie poczytać mój poprzedni artykuł na temat wyprania przez reklamy naszych mózgów, to zachęcam Was do przeczytania tego artykułu.

2 Komentarze

  1. Super artykuł.Zgadzam się w 100% a sama także odkryłam to wszystko dopiero posiadając dziecko 😉 Na szczęśćcie dość szybko 😉
    Ta cała chemia do każdej części ciała to po prostu marketing do generowania pieniędzy . Wmawiają nam że coś nam jest potrzebne a my bez zastanawienia się zgadzamy. W ciągu miesiąca wydajemy wiele zbędnych pieniędzy które mogłyby być wydane naprawdę mądrzej.

    • :) Cieszę się Beata, że dołączyłam do tego zacnego grona uświadomionych Mam – witamy w klubie!:) Tak, właśnie, jeszcze każą nam za to słono płacić… Ale wiesz co jest najgorsze – nie pieniądze, które wydajemy, ale czas, który musieliśmy poświęcić, aby te pieniądze zarobić (jedyną walutą jest tak naprawdę nasz czas:). Czyli zarabialiśmy na chemię, która niszczy delikatną skórę naszego dziecka, zamiast na przykład poświęcić ten czas na zabawę z naszym dzieckiem. No tak, ale do wszystkiego trzeba dojrzeć:) Fajnie, że dzieci nam ten proces tak ułatwiają:) Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane