Blog Kochane Dzieci

6 błędów żywieniowych, za które kiedyś zapłacisz wysoką cenę!

eat-1352880_1920

Kiedyś potrafiłam bezrefleksyjnie wciągnąć porcję frytek późnym wieczorem, opróżnić ptasie mleczko podczas oglądania telewizji, czy pochłonąć w 3 minuty kluchy z białym serem. Nie zastanawiałam się szczególnie nad tym, czy rzeczywiście jestem aż tak głodna, czy takie jedzenie mi służy i czy dobrze robię, że jem w taki sposób.

Dzisiaj bardziej się pilnuję, co nie oznacza wcale, że jem w sposób idealny.

Dzisiejszy wpis będzie bardziej o tym, jak i kiedy jemy, niż co jemy. No właśnie, bo problem często mamy nie z jedzeniem samym w sobie, ale z całą jego otoczką. Jeśli zatem czujecie, że macie nad czym popracować w tej sferze, to zachęcam Was do przeczytania tego wpisu.

Mam nadzieję, że sprowokuje on Was do myślenia, a nie tylko do jedzenia :)

 

 

  1. Czy na pewno jesteś głodna?

 

Nie wiem jak to wygląda u Was, ale ja zdałam sobie sprawę, że często sięgałam po jedzenie (i czasami dalej sięgam, tylko już raczej po to zdrowe jedzenie) nie wtedy, kiedy jestem głodna, ale wtedy kiedy:

  • jest mi smutno i chcę znaleźć pocieszenie w jedzeniu
  • mam chandrę i chcę zajeść stres – im słodsze jedzenie wtedy jem, tym lepiej:)
  • chcę wynagrodzić samą siebie za określony wysiłek

Wszystko super fajnie, tylko czy jedzenie powinno nam do tego służyć???!!!

Jaką pierwotną potrzebę zaspokajamy poprzez jedzenie? Uczucie głodu!!! Czyli jeść powinniśmy wtedy, kiedy jesteśmy głodni!

Fajnie powiedzieć, ale trudniej zrobić. Jak to zrobić, gdy półki sklepowe uginają się pod jedzeniem, mamy go do syta przez cały rok i po prostu grzechem byłoby nie sięgnąć po kolejną super nowość? Co możemy w takiej sytuacji zrobić?

 

Co możesz zrobić?

Cokolwiek będziesz miała ochotę zjeść zadaj sobie dwa razy pytanie ‘Czy na pewno jestem teraz głodna?’.

Spróbuj znaleźć inne sposoby na rozładowanie stresu, czy próbę wynagrodzenia siebie za dobrze wykonaną pracę. Wiem, to oklepane, ale może po prostu warto pójść na krótki spacer, przeczytać ciekawy artykuł czy pobawić się ze swoimi dziećmi w ‘gnieciucha’. Albo się po prostu wypłakać – to nie jest przecież żaden wstyd, a jaką ulgę może nam dać!

 

 

  1. Czy jesz w spokoju i ciszy?

 

Przyznam się Wam, że był taki okres, kiedy potrafiłam jeść śniadanie przed ekranem komputera w biurze, które dzieliłam z dziesiątkami innych osób!!! Wiem, może macie podobnie, ale zwyczajnie nie ma się czym chwalić. Nawet wylanie białego serka (tak, wtedy go jeszcze jadłam:) na fotel nie sprowokowało mnie do zastanowienia się, czy na pewno wszystko jest w porządku.

Często  jadłam kolację czy śniadanie przed telewizorem. To nie było jedzenie. To było pochłanianie wszystkiego i to w dużych ilościach przy okazji oglądania kolejnego serialu, wiadomości czy reality show. Czasami potrafiłam zjeść obiad nie odczuwając żadnych smaków!

 

Co możesz zrobić aby to zmienić?

Po prostu wyłącz telewizor! I usiądź przy stole, a nie jedz na przysłowiowym kolanie! Tylko tyle i aż tyle. Obiecuję, że różnicę poczujesz bardzo szybko!

 

 

  1. Jak szybko jesz posiłek?

 

Tak wiem, zaraz dostanę baty i powiesz mi, że Ty przecież nie masz czasu na jedzenie!

A teraz posłuchaj sama siebie co mówisz – jak to nie masz czasu na jedzenie? Czy wiesz, że bez odpowiedniego pokarmu, jedzonego w spokoju, Twój organizm nie będzie funkcjonował jak należy, a Ty będziesz się czuła coraz bardziej zmęczona i przytłoczona codziennością? Na sen, odpoczynek, zabawę, spacer też nie masz czasu? Może też nie masz czasu na oddychanie (prawdopodobnie zgadłam, bo oddychamy coraz płycej i nasz oddech stał się gorszej jakości).

A masz czas żeby w ogóle żyć, czy tylko odgrywasz swoją rolę, jaką ktoś Ci narzucił? Tak, spece od reklamy skutecznie nas wyedukowali, żeby chcieć coraz więcej (mieszkanie, dom, samochód, wycieczki, ciuchy, super hiper wypasiony sprzęt i bóg wie co jeszcze), tylko niestety to się dzieje kosztem naszego życia!!!

 

Co możesz zrobić?

Po nałożeniu na talerz jedzenia (nawet tego najprostszego) spróbuj się nim delektować. Spróbuj poczuć smak potrawy, jego fakturę i to, jak gryzą ją Twoje zęby. Wiem, to jest trudne, podobnie jak wiele innych prostych i z pozoru oczywistych rzeczy (tak sobie utrudniliśmy życie, że teraz proste rzeczy przychodzą nam z trudem), ale trening czyni mistrza.

Nie od razu jedz tak każdy posiłek, ale chociaż ten jeden, na przykład wieczorem, kiedy masz więcej czasu. Tylko koniecznie odsuń jak najdalej od siebie komórkę!!!

 

 

  1. Czy robisz przerwy między posiłkami?

 

Tak, tak, znowu schody. Sama je dobrze znam, bo sama po nich stąpałam (i czasami dalej stąpam, ale już bardziej świadomie).

Każdy Ci mówi, że masz jeść co trzy godziny, najlepiej o tych samych porach. Ale jak to do cholery pogodzić ze swoją pracą, często nieregularną i zajmującą cały dzień? Jak to pogodzić z opieką nad małym dzieckiem, którego tryb wciąż się zmienia?

 

Co możesz zrobić?

Nie namawiam Cię, żebyś jadła codziennie rano śniadanie, o 11 przekąskę, ok. 14 obiad, o 17 kolejną przekąskę a o 19 kolację (chociaż to by był ideał:), ale chociaż rób sobie jakieś przerwy między posiłkami!

Twój organizm musi zwyczajnie odpocząć od trawienia. Nie zapychaj swojego organizmu (ani myśli ani niczego innego) byle czym, byle tylko się czymś zająć. Czasami po prostu musisz mieć czas na ciszę, na nic nie robienie (i nic niejedzenie), aby zwyczajnie przemyśleć kilka spraw. Taka autorefleksja i zajrzenie w głąb siebie są nam bardzo potrzebne. A to, że się denerwujesz, jest normalne, to że odsuwasz problemy jest normalne, ale nic tak nie poprawi Ci humoru jak wzięcie byka za rogi i po prostu rozprawienie się z nim! Naprawdę dasz radę – uwierz tylko, że dasz radę i podejmij wyzwanie!

 

 

  1. Czy jesz śniadanie?

 

Tak, znowu powiesz, że na to absolutnie nie masz czasu! I nie jest dla Ciebie ważne to, że działasz jak ten przysłowiowy robotnik, które wozi w tę i z powrotem puste taczki.

Musisz zdać sobie sprawę, że śniadanie to naprawdę podstawa. To jak zatankowanie przed podróżą pustego baku auta, aby pojechał tam gdzie chcesz! Jeśli tego nie zrobisz, nie dziw się, że nie masz siły, jesteś rozkojarzona, nie masz jasności myśli i co gorsza podjadasz około południa coś słodkiego (Twój organizm stwierdza, że zadowoli się czymkolwiek, byle tylko byś go nakarmił!).

Śniadanie może zadecydować o całym Twoim dniu i o jego jakości. To inwestycja, która się zwróci wielokrotnie. A jeśli tego nie zrobisz, to będzie kiepsko i z każdym dniem coraz gorzej.

 

Co możesz zrobić?

Jeśli Ci trudno wstać te pół godziny wcześniej, aby w spokoju zjeść śniadanie (lub po prostu je zjeść!), to zamiast oglądać dzień wcześniej wieczorem kolejny serial lub buszować po necie po prostu połóż się wcześniej spać! To spowoduje, że będziesz w stanie obudzić się następnego dnia wcześniej nie czując, że jesteś kompletnie niewyspana!

 

 

  1. Czy najadasz się na noc?

 

Coraz więcej osób mówi, że w ciągu dnia są tak zajęte, że nie mają nawet czasu pomyśleć o obiedzie. Za to wszystko sobie odbijają, i to z nawiązką, wieczorem. Czasami jest to bardzo późny wieczór (lub po prostu noc!).

Potem ktoś się dziwi, że źle spał, że się nie wyspał, że miał koszmary i że w ogóle coraz gorzej się czuje i wygląda. A teraz pomyśl o swoim żołądku. Noc jedyny czas, kiedy Twój organizm może zregenerować siły przed kolejnym dniem i zrobić niezbędne porządki. Ale jeśli dorzucisz mu pracy, czyli będziesz kazała coś mu trawić (czasami to coś jest naprawdę ciężkiego kalibru – czyli dużo, tłusto, ciężko – jednym słowem syf i malaria), to nie dziw się, że Twój organizm ledwo wyrabia na zakrętach.

A Ty jakbyś się czuła, gdyby ktoś kazał Ci kazał dzień i noc, każdego tygodnia, miesiąca, roku, przez wiele, wiele lat, harować jak wół i jeszcze pracować przy naprawdę trudnym zadaniu (strawienie czegoś, czego strawić się nie da, czyli na przykład wszystkich sztucznych substancji dodawanych do przetworzonego jedzenia, jest naprawdę cholernie trudnym zadaniem)?

 

Co możesz zrobić?

Jeśli zadbasz o solidne śniadanie, zjesz o normalnej godzinie obiad i będziesz jadła zdrowe rzeczy, Twój organizm nie będzie wołał o jedzenie wieczorem. A jeśli będzie wołał, to po prostu pójdź spać i zacznij jeść nawet o 5,6 rano ile tylko będziesz chciała (oczywiście najlepiej zdrowo):) Jeśli czasami zgrzeszysz i zjesz za późno kolację to nie stanie się nic strasznego. Pod jednym warunkiem – nie będzie się tak działo codziennie albo zbyt często!

 

 

Na dzisiaj tyle. Mam nadzieję, że Was sprowokowałam trochę do myślenia (siebie przy okazji również!).

Jeśli macie ochotę, to podzielcie się swoimi doświadczeniami w temacie różnych grzeszków około żywieniowych i koniecznie napiszcie, jak sobie z nimi radzicie!

I pamiętajcie – najważniejsze to mieć świadomość tego, że coś się robi nie do końca tak jak powinno i podjąć próbę, aby coś z tym zrobić! Nie ma ideałów, ale warto pracować nad sobą i do takich ideałów dążyć!

2 Komentarze

  1. He, he, w czym jak w czym, ale w wolnym jedzeniu jestem mistrzynią 😉 Od małego ostatnia wstawałam od stołu i zwykle sama kończyłam jeść, bo nikt nie miał ani tyle cierpliwości, ani tyle czasu, żeby na mnie czekać 😉 Co ciekawe kiedyś ta moja ‚przypadłość’ traktowana była jak wada, a teraz jak zaleta:-)
    A mojej mamie jestem wdzięczna za to, że nauczyła mnie nie wychodzić z domu bez śniadania, najlepiej ciepłego:-)
    Pozdrawiam słonecznie w ten deszczowy dzień:-)

    • Cześć Jume, jak zawsze miło, że piszesz:) Wiesz, też miałam w podstawówce koleżankę, która tak jadła i też wiele osób śmiało się z tego. A dzisiaj – to prawdziwy skarb tak jeść!!! Sama się cały czas tego uczę, bo u nas właśnie zawsze się szybko jadło (tak naprawdę pochłaniało:) jedzenie. Więc zazdroszczę Ci tej umiejętności, no ale w końcu trening czyni mistrza:) A z tym śniadaniem to oblatana historia, ale to naprawdę PODSTAWA:) Również Cie pozdrawiam serdecznie i słonecznie!:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany


Wymagane