Blog Kochane Dzieci

Miesiąc: maj R (strona 1 z 2)

Zaproszenie na spotkanie w Klubie dla rodziców z dziećmi na Ursusie

 

spotkanie

Chcę Was już dzisiaj serdecznie zaprosić na najbliższe czwartkowe spotkanie Klubu Mam w Klubie Integracji Rodzinno-Sąsiedzkiej na Ursusie (mieszczącego się w Pałacyku w Parku Achera na ulicy Walerego Sławka 2).

2 czerwca będę miała przyjemność opowiadania Mamom o zdrowym odżywianiu, o tym, jak karmić małe dziecko i całą swoją rodzinę, aby wszyscy domownicy cieszyli się zdrowiem i odpornością. Chcę opowiedzieć o tym, jakie zmiany poczyniłam w swojej kuchni i jakie niesamowite rezultaty to przyniosło. Opowiem również o tym, jak w prosty i łatwy sposób przygotować smaczny i co najważniejsze zdrowy posiłek, a do tego tani.

Spróbuję również obalić kilka mitów które narosły wokół zdrowego odżywiania. Spróbuję również obalić tezę, według której każde dziecko musi swoje ‘odchorować’.

Czytaj dalej

Nie czytaj tego teraz, jeśli właśnie bawisz się ze swoim dzieckiem

banka

 

Dzisiaj użyję małej prowokacji. A świat ją przecież ostatnio uwielbia. Ale żeby nie wyjść na osobę, która wszystko robi dobrze, dodam, że też się wiele razy łapię na tym, o czym za chwilę napiszę.

 

Jeśli bawisz się właśnie ze swoim dzieckiem (w domu, na spacerze, czy gdziekolwiek indziej), to nie czytaj proszę tego wpisu. Przeczytaj go na spokojnie, kiedy Twoje dzieci będą spać.

Dlaczego? Mam nadzieję, że w dalszej części znajdziecie na to pytanie odpowiedź.

 

Wydaje się nam, że jesteśmy idealnymi rodzicami. Rodzicami, którzy poświęcają praktycznie cały swój wolny czas dziecku (zwłaszcza temu małemu) i oddają mu całą swoją energię życiową. Właściwie wydaje się nam, że całe nasze życie jest podporządkowane sprawom dzieci. Tak bardzo, że czasami mamy dość. Dobrze, że dobrze o sobie myślimy jako rodzicach, chociaż niestety często nasze zachowanie mówi co innego. Dobra informacja jest taka, że nieważne jak źle by się działo, to można nad tym popracować. Na początku tylko warto sobie zdać sprawę z tego, że coś wymaga zmiany. Koszt jest śmiesznie mały, efekty zdumiewające.

Czytaj dalej

Bicie czy dialog – część druga

 

W dzisiejszym odcinku będę kontynuować temat rozpoczęty w ostatnim filmie. Opowiem Wam o tym, jak my sobie radzimy z trudnymi sytuacjami z dziećmi. Nie brakuje przecież takich momentów, gdy jesteśmy już na granicy i pierwsze o czym myślimy, to wyciągnięcie ręki i uderzenie dziecka. Spróbujmy wtedy zrobić stop i … no właśnie, i co?:)

VIII Kongres Kobiet – moja relacja i refleksje

KongresKobiet_logo

 

VIII Kongres Kobiet

 

Wczoraj miałam przyjemność uczestniczenia w VIII Kongresie Kobiet, który odbywał się na warszawskim Torwarze w dniach 13-14 maja. Kongres organizowany był już po raz ósmy, ja byłam na nim po raz pierwszy. Cieszę się, że miałam możliwość, aby na ten jeden dzień dołączyć do grona wspaniałych kobiet. Kobiet czasami bardzo różnych, o odmiennych poglądach, pochodzeniu, wieku i wykształceniu.

Myślę, że była jednak jedna rzecz, która wszystkie nas łączyła – odwaga i chęć, aby brać życie w swoje ręce i zamanifestować swoją kobiecość, rozumianą jako siłę. Aby zatroszczyć się o siebie, aby spojrzeć na siebie jak na osobę, która ma takie same prawa jak każdy inny człowiek (czy to mężczyzna, czy ktokolwiek inny). Mimo, że z niektórymi wygłaszanymi poglądami nie do końca się utożsamiałam, to jednak czułam, że jestem uczestniczką czegoś wielkiego. Oto właśnie byłam wśród kobiet, które chcą wziąć odpowiedzialność za własne życie i własne szczęście.

Byłam wśród kobiet, które chcą wyrazić kobiecą solidarność. Które chcą pokazać, że my kobiety mamy naprawdę niesamowite talenty i możemy się pochwalić niesamowitymi osiągnięciami. A przecież tak rzadko na co dzień to robimy. Zwykle spuszczamy wzrok, gdy ktoś chce nas pochwalić i odbieramy sobie większość zasług, twierdząc, że to co dobre wokół nas to przypadek. Przekonałam się, że kobiety są naprawdę wspaniałymi specjalistkami (celowo piszę w formie żeńskiej, bo było to szczególnie podkreślane na spotkaniu:) w swoich dziedzinach. Jesteśmy osobami obdarzonymi wyjątkowymi talentami (chęcią budowania, empatią, kreatywnością, ale również i wiedzą o nowoczesnych technologiach), których wykorzystanie w gospodarce i świecie może się przyczynić do poprawy dobrobytu wszystkich ludzi.

 

Czytaj dalej

Czego nie powie Ci reklama?

budzik

 

Moja przygoda z korporacją i marketingiem

 

Gdy kończyłam studia, byłam pełna zapału do pracy i chciałam zmieniać świat na lepsze. Ponieważ nie lubiłam powtarzalnej pracy, pracy z cyferkami, czy pracy typowo ‘papierkowej’, postanowiłam spróbować swoich sił w marketingu. Z resztą to była jedna z rzeczy, których uczyłam się w trakcie trwania studiów, więc uznałam, że to dobry trop. Uznałam, że marketing będzie miejscem, gdzie będę mogła realizować swój twórczy potencjał.

I rzeczywiście się nie pomyliłam. Praca była bardzo różnorodna. Raz była to praca z cyferkami, a innym razem rozmowy z ludźmi. W marketingu ciągle się coś działo, trzeba było się kontaktować z różnymi działami firmy, z dostawcami z zewnątrz, czy z klientem. Raz była to praca siedząca, a innym razem wyjeżdżało się w tzw. teren. Najpierw trafiłam do firmy z działu FMCG (Fast Moving Consumer Goods, czyli dobra szybko zbywalne, takie na przykład które można spotkać w sklepowych lodówkach), potem zaś trafiłam do firmy z branży kosmetycznej, która potem została przejęta przez firmę farmaceutyczną.

I wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że praca była bardzo intensywna i momentami stresująca. Wszystko było na już, jak to się mówi w żargonie korporacyjnym ‘asap’ (as soon as possible).  To trochę jak w przypadku bycia mamą, gdzie zwykle w danej chwili jest kilka rzeczy do zrobienia i nie wiadomo, która jest pilniejsza od innej. Czasami pozostaje robienie kilku rzeczy jednocześnie, ale akurat w tym jesteśmy ekspertkami:) To też ostatnio coraz częściej spotykany trend i tryb pracy – pracy jest zwykle więcej niż rąk do pracy, zadanie goni zadanie, pilne zadania na już, które powodują, że się rzuca aktualne zajęcie, po jakimś czasie okazują się wcale nie być takie pilne, a człowiek staje się małym trybikiem w wielkiej korporacyjnej maszynie i jest traktowany bardziej jak przedmiot, niż podmiot całego procesu. No ale przecież na końcu i tak liczy się wynik i kasa.

Czytaj dalej

Starsze wpisy